/W DRODZE 1945-1946R._STRONA_083_0001.DJVU

			,;.. 



. 
 


W numerze : W. Weilitraub - ,,List z Londynu" 


Price in Palestine: 50 mils. in Egypt: 60 mils. 


DWUTYGODNIK 


Hr. 10 (52) 


POLITYCZNY 


Jeruzolima, 16 czerwca 1945 r. 


.or 


I 


LITERACKI 


Rok DI 


.. 


SIR EDWARD GRIGG. Minister-iRezydent W. Brytanii na Sr. Wschodzie. 


- 


W nUlllerze: 


WIodzimien Bt)czkowski: Kresowl Zolnle- 
rze.-Jan Oleohowski: 0 zolnierzu-tulac2lu.- 
Melchior Waflkowtcz: Patrol ppor. Jedrze- 
jewsklego. - Jan Bielatowiez: Kalwaria. - 
Karol Estrelcher: Pan Szymanski. - Stan- 
ley. Dobson: Stronnlctwa polityczne W. 
Brytanli. - Stanislaw Ralifislki: Ballada 0 
ulicach Warszawy. - .Jeny Lenczowski: 
"Biala ksiega". - Wiktor Weintraub: LIst 
z iLondynu. 
 zb: Przeglq.d polityczny. - 
Korespondencja. 


PRZYWODCY NARODU 


Swiat, w ktorym zyjemy, nie opie.ra si
 
na czysto naukowych przeslankach. Gdyby 
tak bylo, nie istnialyby wojny i niedostatek. 
Jest to tylko swiat m
zczyzn i kobielt, zrze- 
szonych i zorganizowanych w sposob nied<>- 
skonaly, swiat, w ktorym narody wiedzq 0 
sobie 0 wiele mniej nizby naleZalo i w ktorym 
ponadto duch i charakter narodu, wywodzqc 
si
 z rasy i historti, mocniej wplywa na bieg 
wypadkow, niz czynniki gospodarcze i geo-. 
graficzne. 
Znaczenie mysli ludzkiej jest 0 wiele do- 
nioslejsze od czynnikow materialnych. Cho- 
ciaz ludnose Aten i Rzymu, podobnie jak i 
inne narody, podlegala wplywom polozenia 
i otoczenia, nie mozna jednak zestawiae jej 
nieznacznej liczby z dokonanymi przez nili 
dzielami. Rowniez i Anglia w ciligu wielu u- 
bieglych wiekow odgrywala rol
 niepropor- 
cjonalnie duiIJ. w pOrOwnaniu z ilosciq. swych 
mieszkaiIcow. Za CZasOw Malbrough zalud- 
nienie Anglii stanowilo zaledwie jednli trze- 
ciq zaludnienia Francji, w epoce Napoleona 
- jedynie polow
, i chociai Anglia w ciligu 
nast
pnego stulecia podwoiia swojl} sii
, nie 
licZlic milionow, ktore wyruszyly za morza, 
pozostala jednak ciqgle niewspolmiernie mala 
i nieliczna w stosunku do ciliZlicych na niej 
obowilizkow i osiqgni
tych przez nili politycz- 
nyeh i gospodarczych wplywow. Dzis dyspro- 
porcja mi"
dzy potencjalem ludnosciowym a 
'rol
, j,Rkl\ Anglia odgrywa w swiecie, zaznacza 
sif jeszcze dobitniej i tylko zaletom tkwiqcym 
we wszystkich warstwach narodu angielskie- 
go zawdzi
czamy mozliwose sprostania sto- 
jlicym przed Anglili zadaniom. 
Sarna kwestia istnienia, charakter naro- 
dowy i warunki zycia zmusily Brytyjczykow 
do zaj
cia miejsca w bistorti-poza wiktoriaiI- 
skli oazq pokoju musieli oni ciligle stawiaa 
c
olo niebezpieczeiistwom. 
Od smierci krolowej Wiktorii, w okresie 
rownym zaledwie 2/3 jej dlugiego panowania, 
Anglia musiam walczy
 0 sarno swe istnienie 
w dwoch wojnach swiatowych. Po odniesie- 
niu zwyci
stwa w obecnych zmaganiach ani 
Anglia ani jej alianci nie powinni zapomnie6 
tych wszystkich niebezpieczeiistw, z kt6rych 
zdohmo si
 uratowae! niemal ze cudem. przy- 
szlosc Anglii zalezy od jej polityki zagranicz- 
nej, od jej polityki gospodarczej i od sily, ja- 
kl\ 
dzie mogm je poprze
. Byio by 
bI
dem pozwolic sobie na przypuszczanie, ze 
panstwo, ktore w tym stopniu, co Anglia, 
zalezy od swoich stosunkow ze swiatem, jezeli 
idzie 0 dostawy zywnosci, utrzymanie zatrud. 
nienia i bezpieczenstwo, moze narazic pozycj{! 
mi
dzynarodowq dla podniesienia poziomu zy- 
cia wewnli''trz kraju. Dlatego tez zdrowa ire. 
alistyczna polityka zagraniezna, poparta przez 
dostatecznq sil
, jest tak konieczna dIa ist- 
nlenia Anglii, jak chleb i woda konieczne 
sl} dla iycia ludzJdego. 
Kierownictwo jest niezb
dne, a umiej
tne 
jego sprawowanie moze doprowadzic do do- 
nioslych osiqgni
e. Moze on<> uprzytomnie na- 
rodowi, jakie sq jego istotne potrzeby i jego 
prawdziwa sy,tuacja, mo!e przemow1c do jego 
wyobraini i powstrzymac w decydujqcej 


Nowoscl 


WLADYSLAW BRONIEWSKl 
"Drzewo rozpaczajQce" 
P O"e"'z J e 


Naklad wydawnlctwa ,,'W Drodzf''' 


chwili od popcinienia bI
dow, moze zach
cic 
do rzeczy wielkich. Przez mlidre, zr
czne i od- 
waine kierowanie sprawami narodu przy- 
w6dca moze w najlepszy sposob zuzytkowae 
zasoby kraju, panowae nad wydarzeniami i 
wycisnlie pi
tno swej indywidualnosci na his- 
torii swoich czas6w. 
Tym niemniej wszystkie wielkie osobi- 
stosci Sli w pewnym stopniu wynikiem epoki 
w jakiej zyj
. Perykles nie moglby bye Pe-. 


ryklesem bez owczesnych Aten. Lincoln byl 
wyrazem zycia S
anow Polnocnych, tak jak 
Lee jest charakterystyczny dla Stanow Po- 
ludniowych. Hitler nie doszedlby do swych 
potwornosci, gdyby nie mial oparcia w naro- 
dzie, do ktorego przemawialy jego barbarzyn- 
skie cele i metody. Wezmy przyklad z innej 
dziedziny. Szekspir byl wykwitem Anglii elz- 
bietanskiej, chociaz przerastal wielkoscili 
mysli wszystkich swoich wsp6lczesnych. Gdy- 


JAN LECHON 


PAN I 


Zwyczaj bardzo polski pisania dhIgich 
wspomnieil. posmiertnych, odprawi8.Jlia solen- 
nej zaioby zatracH: si
 w tej wojnie tak zupei- 
nie, ie kto czyta przedwoje'n.ne, tradycyjne. 
polskie nekrologi, ma uczucie pogr!liania si
 
w innym. jakims swiecie - jakkolwiek para- 
doksalnie by to brzmiaio, - w swiecie spokoj- 
nym i pogodnym.. W tym. awiecie smierc lu- 
dzi wielkich czy zasluZonych byla wielkim 
wydarzeniem, gdy dziB stam si
 codziennosciq,; 
iaioba po tych ludziach byla wyjSciem z utar- 
tej kolei iycia, gdy dzisiaj jest powietrzem, 
ktorym kazdy Polak oddycha. To, co przed- 
tern zapelnialo cale kolumny gazet i starezaf'o 
na tygodnie rozmow i wspomnieii, dzisiaj mies- 
ci si
 w paru wierszach na owej tragicznej jui 
stronicy strat nie do opl'akania i niepoweto- 
wanych. Ktoz dzisiaj mogiby nosie za.io
, 
zdolnf! przedstawi
 zaiob
 prawdziwl} sere, 
kto zamawia dziS naboZeiistwa zaiobne i cho- 
dzi na nie? Sami, nie zdaj,c 80bie z tego spra- 
wy, N
dzimy przeciez wszyscy po wielkim 
cmentarzu, zaledwie spoglqdajllc na nagrobne 
napisy. 
Smiere Marti Przybyiko, gdyby nasb}-pi- 
ia przed wojnq, byiaby wielkl} iaiobnll dab}. 
dIa polskiego teatru. - Przybylko bowiem, 
ch
 wiekiem. nale4ca do pokolenia przeszros- 
ci i chot! na skutek choroby zeszm niemal ze 
seeny, byia najswietniejsZl} aktorkll tego wms- 
nie rodzaju, ktory moma by nazwae! nowo- 
czesnym, bym tworczynili postacl, przez swo- 
j, zmiennosc, nerwowoM, wieloznacznoSc psy- 
chicznf!, wyobraiajqcych dIa nas kobiet
 
wspOlczesnll.To znaczy, ze w formach i ge- 
stach szczegolnie dIa nas zrozumialych wypo- 
wiadala to, co jest wiaSnie niezmienne, zmia- 
nom czasu i obyczajow niepodlegle: urok, 
poezj
 kobiecoSci. 
Epoka teatru, na kt6rej schyiku Przy- 
bylko zaczynam swI} karier
, bym to - jak 
i w polityce - epoka monarcbiczna, epoka 
znajqca jui blaski i n
dze mieszczaiiskiego 
Zycia, ale stawiaj,ca je w bierarebii wartoSci 
o ilez poniiej od cierpieii czy klopot6w krol6w 
i mOZnych tego awiata. Bohater - to jest 
wtedy pomimo wszystko slawny rycerz czy 
dowodca, bohaterka prawdziwa nosi zawsze 
diadem na glowie, cierpi nie tylko od ud- 
r
k mHoaci, ale i Od przeciwienstw historycz- 
nych, ktore zagraiajq nie tylko jej sercu, ale 
i jej dumie. W owczesnym dramacle fran- 
cuskim pod bluzkami mieszczanek bijq jeszcze 
konwencjonalne serea heroin historycznych; 
jeali publicznosc! slucha nawet zwyklych lu- 
dzkich dramatow ze wzruszeniem, slucha ich 
zarazem jakby z zawstydzeniem, ze ulega u- 
czuciom tak malo wznioslym. Wielka aktorka 
tej epoki - jest to wi
c kr610wa albo wielka 
dama; nie moze bye wielkq" jeali nie ma da- 
ru wiadczego gestu, nie umie nosie! dumnie 
korony na glowie i poruszac si
 tak, aby fai- 
dy jej sukni ukiadaly si
 hannonijnie. Mirno 
swej nerwowosci - Sarah Bernhard jest z 
rasy tych wiasnie krolowych, tym wladczym 
gestem zachwyca i porywa tlumy Adelaida 
Ristori, tl} postaw
, tf! patiskoscil} kroluje u 
nas i w Ameryce Modrzejewska. 
Przybyiko, ktOra stawszy sl
 uznanq przez 
wszystkich najwi
kszli aktorkl} polski}, pro- 
bowRla grae! i owe wielkie koturnowe role, 
nigdy nie czula si
 w nich swojo i gdyby pu- 
blicznosc ostatnich lat miaia moinoM por{)w- 
nac jej g
 z kreacjami dawnej szkoly, mu- 
sialaby zrozumiec, jak bardzo Przybyiko byla 
nktorkl}. mieszczatiskf, jak bardzo ludzkfi I 
przez to nowoczesnll. 


MARIA 


J ak Zadna inna z gwiazd nowoczesnego 
polskiego teatru, Przybyiko poj
a i odczula 
poezj
 tej wlaSnie codziennosci, gi
bi
 owych 
dramatOw zwyklych, szlachetnosc! dusz kobie- 
cych, ktore cierpialy inaczej, ale nie mniej 
mocno i prawdziwie niZ wielkie patetyczne he- 
roiny; sztuka Marti Przybylko ciepla, ludzka 
i gl
boka, bylo to jedno ze zwyci
stw tej re- 
woIucji, ktora zdetronizowala krolewskosc na 
rzecz ludzkoaci w teatrze. 
Legendarny sukces pierwszych lat kariery 
Przybylko - "Popychadlo" Szukiewicza, sztu- 
ka dzis zapomniana i zlowna do akJt dawnych 
polskiej seeny - byl dIa charakteru jej talen- 
tu niejako symboliczny. Przez Iat kilkadziesiq,t 
odtlid miala Przybylko wcielae si
 w postacie 
bez aureoli, bez diademu i klejnotow, miala 
zjawiae si
 na scenie c
sciej niz w pysznych 
sukniach wieczorowych w perkalikach bied- 
nych zon z prowincji, t
skniqcych do lepszego 
iycia i Iepszej miiosci, i tanich welnianych su- 
kienkach dziew
t zbuntowanych przeciw 
szarzyznie i pospolitosci ich losu. Je.zeli braklo 
w talencie Przybylko tych wszystkich nut i od- 
czue, ktore stanowily 0 wladztwie Modrzejew- 
skiej, czy nawet Marcello, na niczym mu prze- 
ciez nie zbywalo, co bylo potrzebne, aby od- 
tworzye w calej pelni, calym bogactwie owq 
dusz
 nie krolewskli, niby prostq a tak wlaSIlie 
zlozonq dusz
 kobiety wspolczesnej, od.krytq, 
przez wielkich realistow powiesci, pr2'ez wiel- 
kich rewolucjonistcSw dramatu - IbBena, 
PrzybyszewsJdego i Strindberga. 
Ton gl
bokiego liryzmu, ton Uumionego 
mozolnie i wybuchajqcego burzliwie dramatu, 
ton wlaSnie Przybyszewskiego i jego naSladow- 
cow, jest przez dlugie lata najbardziej wlas- 
nym tonem Przybylko; w odtwarzaniu tych 
wlaSnie kobiet, na pozor zwyklych a tak nie- 
zwykle umiejqcych kochac i cierpiec, jest diu- 
go Przybylko mistrzyniq niedoSciglq i po 
prostu I1lumaczkq najlepsZli calej epoki lite- 
ratury, calego przebrzmialego juz dzis okresu 
odczue. 
To, co pozwala jej wyjsc poza 6w zakres 
i w nowym okresie teatru rownie swietnie lecz 
inaczej zablysnqe - jest to inne oblicze ludz- 
kosci tego pi
knego talentu: usmiech cieply, 
kobiecy, pelen dowcipu i pogody, tak rzadko 
zjawiajQ,cy si
 na scisni
tej cierpieniem twa- 
rzy Bronki. ze "Sniegu", czy "Lekkomysnej 
siostry" a tak nieodil!-CZIlY ad spojrzenia bo- 
haterek Shawa i de Flersa. 
Zmiana zaszla w uczuciowoSci, w; litera- 
tUrze, w filozofii Zycia na przelomie mi
dzy 
symbolizmem, nastrQjowoScili i pogodnym ra- 
cjonalizmem czasu przed pierwsZli wojnll, - 
wyraZa si
 w teatrze Polskim mi
dzy innymi 
przez owq ewolucj
 naturalnli a swietnq ta- 
lentu Marii Przybylko, przez jej przejscie od 
liryzmu dramatycznego do komedii lirycznej. 
Jak dziesi
e lat przedtem Dunt i rozpacz, te- 
raz przedstawia Przybylko niezr6wnanie u- 
smiechni
tq mlidrOse kobiet swiadomych 
swych ambicji, swego czaru, idqcych po swoje 
szcz
scie bez rewolwerowych sotrzal6w, zdol- 
nych nie tylko marzye 0 szc
iu, ale rowniei 
je zdobywac i zachowac. W tym czasie 6w 
mqdry kobiecy usmiech MarH Przybylko jest 
jednym z prawdziwych skarb6w polskiego te- 
atru, tryumfujq,c w calym wielkim repertuarze 
komediowym francuskim i osiqgajliC szczyty 
wielkiej komediowej sztuki w dzis juz legen- 
darnej krencji Elizy z "Pigmaliona". 
Wykaz r61 Marii Przybylko od chwili, gdy 
staje si
 heroinq Teatru PoIskiego w Warsza- 
wie, stworzonego w' pewnym sensie dla niej 
(Do
cz6ltie "0 afr. 6-6jJ 


by Anglia elzbietanska byla inna - inny row- 
niez, mimo calego swojego 
 geniuszu, bylby 
Szekspir. Cze:t'pal on tworzywo z mysli, uczuc, 
ksilizek i wydarzeii swego czasu i przetwarzal 
je swym plomiennym talentem na dzicla te- 
atru i poezji. Przyw6dcy narodow muszli bye 
mistrzami swego rzemiosla, ale nie zdolajQ 
wydzwignlic do wielkosci narodu, ktory nie 
posiada jej w samym sobie. 
Kierownictwo narodowe zalezy wi
c nie 
tylko od znalezienia odpowiednich m
Z6w sta- 
nu, ale r6wniez od wartosci narodu, kt6ry za 
nimi pojdzie. J ezeli narod nie b
dzie posiadaJ 
zdrowego s
du politycznego, nie znajdziemy 
go w parlamencie - zresztq" jakze moglo by 
bye inaczej w przedstawicielstwie narodowym 
opartym na powszechnym glosowaniu? JezelJ 
nie b
dzie mial tych kwalifikacji parlament, 
nie wyda on powaZnych politykow, a skutki 
w dziedzinie polityki zagranicznej i obrony 
narodowej nie dadzq na siebie dlugo czekae. 
Nie rozporzlidzamy dzis nawet tym minimum 
bezpieczenstwa, jakie posiadalismy na pOCZl}t, 
ku tej wojny, a i wowczas nasze bezpieczen- 
stwo bylo znacznie mniejsze, niz za czasow 
krolowej Wiktorii i krola Edwarda. Dlatego 
tez b
dziemy w przyszlosci zyc znowu posrod 
niebezpieczenstw. MOZemy jednak niebezpie- 
czenstwa pokonae tak, jak czynilismy to od 
wiekow, je.zeli kierownictwo spoczywae b
dzie 
we wlaSciwych r
kach. 
Zarowno w polityce zagranicznej jak i w 
polityce wewn
trznej ostaltecznym czynnni- 
kiem decydujqcym b
dzie zawsze charakter i 
wartose narodu. Ministrowie spraw zagranicz- 
nych winni bye IudZmi zdolnymi, przewidu- 
jQ,cymi i odwaZnymi, umiejQ.cymi spojrzee 
w oczy rzeczywistoSci i posiadajlicymi wobec 
niej wyraine cele. Z chwilli jednak, gdy uczy- 
niq wszystko co leZy w ich mocy, dalsze ich 
wysilki zaleZli juz od przeci
tnego poziomu 
wyksztaicenia, przeci
tnej zdolnoSci S¥lu, wy- 
czucia spraw politycznych i od tego jak owe 
czynniki znalazly wyraz w ukladzie parlSmen- 
tu. W Wielkiej Brytanii wlaSnie dlaJtego, Ze 
nasza liczba jest niewielka w por6wnaniu z 
odpowiedzialnosciq jakiej musimy podolac, nie 
mo.zemy dopuscic do straty chocby jednego 
talentu, do zniszczenia choeby jednej m1odo- 
sci i zmarnowania si
 chocby jednego mlo- 
dego umyslu. 
Zasada wodzostwa (Fuehrerprinzip) nie 
przyjmie si
 nigdy w Anglii, poniewai nar6d 
angielski nigdy nie zgodzi si
 na narzucenie 
mu formy rZlidu, ktora pozbawilaby go pra- 
wa zmieniania przyw6dc6w, gdy tylko zechce. 
Istniala Anglia Baldwina i istnieje Anglia 
Churchilla i kaida z nich w romy sposob re- 
prezentuje nar6d i obie 
dIi zawsze istniee. 
Tym. co posiada znaczenie istotne jest sama 
Anglin, Anglia swego kr6la, gdyz kr6I, sto- 
jQ,c ponad wszystkimi partiami i wszelkimi 
przemianami politycznymi. jest i;ywym sym.- 
bolem narodu w jego odwiecznej historii, si
- 
gajlicej od Saksonow, Normanow, Plantage- 
net6w i dlugiego panowania Tudor6w aZ do 
czasow obecnych, - symbolem, kt6ry Iqczy 
takZe nar6d zyjqcy na swej starej ojczystej 
wyspie z wszystkimi narodami i ludami, nad 
ktorynii krol dzis panuje. 


Nowosc! 



ON ASKENAZY 
,.Ks. Jozef Poniatowski" 


Wydanie V 


Naldad wyda.wn1ctwa ,,'W Drodze"
		

/W drodze 1945-1946r._Strona_084_0001.djvu

			Sb'. 2 


W DRODZE 


Nr. 10 (52) 


WWDZIMIERZ B4CZKOWSKI 


. 
KRESOWI 


. 
z O. t N I E R Z E 


I 


W r. 1410, w przelomowym momencie 
historli Polski, po raz pierwszy na arenie 
naszych dziejow, w jednym szeregu z Polskq 
stan
y Rus i Litwa, stwarzajqc podstawy za- 
gadnienia znanego pod rOZnymi nazwami : 
Polski Trojjedynej, Kresow, Ziem Wschodnich 
itp. Od tej chwili b
dq nam owe zagadnienia 
stale towarzyszyc, stajqc si
 tak dalece nie- 
odlqczne od naszego zycia narodowego i pan- 
stwowego, ze trudno wyobrazic sobie bez nich 
calq naszq pozniejszq histori
. Samo nawet 
istnienie Polski, jako silnego mocarstwa, bez 
JagielIonow i tego wszystkiego, co jest zwiq- 
zane z ich epokq i co kontynuowalo po Zyg- 
Muncie Auguscie ich myal poIitycznq, wydaje 
si
 niemozliwe. 
Nie zblizyIismy si
 do Litwy i Rusi w 
zwyklej i pospoIitej drodze podbojow wojen- 
nych. PoIityka Kazimierza Wielkiego wobec 
Grodow Czerwienskich byla na owe czasy zu- 
pelnie wyj
tkowa w swym liberaIizmie i zdol- 
nosci pozyskiwania obcych narodowo zywio- 
low dla wspolnego dobra. W studium Henry- 
ka Paszkiewicza pt. "Polityka ruska Kazi- 
mierza Wielkiego" czytamy 0 tym, jak Ka- 
zimierz dqzyl konsekwentnie przez caly ciqg 
swoich rzqdow do pogodzenia interesow boja- 
row oraz tamtejszego mieszczanstwa z inte- 
resami i potrzebami Polski. W dokumentach 
swoich hojnie nagradza wszystkich tych, kto- 
rzy polozyli zaslugi dIa wspolnego dobra obu 
krajow... Nawet Hruszewski przyznac musi, 
ze nie podobna stwierdzic wsrod ruskiej lud- 
nosci jakiejkolwiek opozycji przeciwko rzq- 
dom polskim, aczkolwiek bojarowie stanowili 
powa.znl} sil
, zdoInq bez wl}tpienie do okaza- 
nia sprzeciwu. 
Obok polityki umiej
tnego, opartego na 
sprawiedliwosci, zjednywania ludow Rusi i 
Litwy, dzialaly tu i przyczyny zewn
trzne. 
Najazdy Mongolow na Rus Kijowskq, napady 
zakonow germanskich na polnocy, a obok tego 
zmierzch Bizancjum, dotychczasowej stolicy 
kulturalnej wschodniej Europy - wszystko 
to desygnowalo Polsk
 na glownq ostoj
 lu- 
dow mi
dzymorza bal,tycko-czarnomorskiego, 
wytwarzajqc warunki dIa pozniejszych fede- 
racji. Grunwald stal si
 sredniq wypadkowl} 
wszystkich tych przyczyn. zradzajl}C z kolei 
skutki niezwykle doniosle dla naszej .przy- 
szlosci. 
Historyk wojskowy, gen. M. Kukiel, w 
swym "Zarysie historii wojskowoSci w Pol- 
sce" kresli taki oto obraz ukladu sil narodo- 
wo-poJi.tycznych i wojskowych w bitwie pod 
Grunwaldem: 
Polacy, jazda rycerska, okolo 20 tysi
cy, 
Rusini i Litwini okolo 12 tysi
cy, 
Tatarzy (liczba przesadzona) okolo 30 
tysi
cy; ponadto w bitwie brali udzial 
Czesi i inne narodowoSci. 
RoIa Rusi, Litwy i Tatarow nie wyrazila 
si
 jedynie w liczbie dosc pokaznej, obrazu- 
jqcej sil
 materialnl}, pomocnq nam w poko- 
naniu wroga. Wystl}pila ona przede wszyst- 
kim w wysublimowanym planie wojennej 
wsp61pracy polsko-Iitewskiej, w kilkakrotnie 
w ten sposob powi
kszonej przestrzeni opera- 
cyjnej, oraz w najmniej dostrzegalnym, lecz 
niezwykle waZkim czynniku, jakim byla stra- 
tegia wojenna Wladyslawa Jagielly, tego rze- 
czywistego dowodcy wojska polskiego pod 
Grunwaldem. Uczen najdoskonalszej, w tej 
czesci swia.ta, doktryny wojennej Tochtamy- 
, sza i Mamaja, spadkobiercow geniuszu Czyn- 
giza i Tamerlana, Jagiello oderwal cialo do- 
wodzqce od pola bitewnego (w odroZnieniu od 
Krzyzakow, gdzie w6dz walczyl w szeregach, 
ginqc na polu walki) , uzyl gl
bokich rezerw, 
uderzenia na flanki, taktyki pozornego odwro- 
tu, nieznanych na Zachodzie metod lqcznosci 
i forteli. 
Zwyci
stwo pod Grunwaldem stalo si
 
istotnie momentem zwrotnym naszych dzie- 
j6w. Od pami
tnego wieczoru Iipcowego 1410 
roku "na dlugo, dlugo - jak pisze Szajnocha 
- zaszlo Niemcom slonce na Wschodzie". 
Granica polsko-niemi
cka od czasu tego 
stala si
 najbardziej nieruchomq i trwalq, at 
do chwil poprzedzajqcych pierwsze rozbiory. 
Tu zrodzily si
 holdy pruskie i sukcesy nad 
polksi
zycem. Tu przede wszystkim, zaklada- 
jl}C fundamenty pod wielq Polsk
 JagielIon- 
skq, polozono tam
 rozwojowi Ksi
stwa Mos- 
kiewskiego, ktore odtqd przez trzy blisko 
wieki jedynie rolwim krokiem posuwalo Bi
 
w kierunku Zachodu, murem polsko-Iitewskiej 
unii odci
te od Litwy, ziem ukralnnych i Ko- 
rony. 


.. 


II 


Obok wielki.ego Grunwaldu znane BI} dzie- 
jom naszym pomniejsze zwyci
stwa, "male 
Grunwaldy", obok Jagielly - inni wybitni 
m
zowie stanu przez ziemie wschodnie zro- 
dzeni i wykarmieni. IIez w rejestrze zaslug 
dIa Rzeczypospolitej zapisal ksil}t
 Konstanty 
Ostrogski, zbawiennym zbrataniem si
 naro- 
dow w Horodle podbity, Rusin, prawoslawny, 
wygrywajl}c ala Polski 63 bitew i potyczek 
i po ucieczce z niewoli moskiewskiej dwie 
cerkwie w Wilnie fundujl}cy! W przestarza- 
lych, lecz nieprzescignionych dotychczas 
"Dziejach Wojen i Wojskowosci w Polsce" 
Tadeusza Korzona czytamy 0 slawnym Kir- 
cholmie: 
"Ussarla Chodklewlcza pod Klrcholmem po- 
chodzlla nle z Mazowsza lub z Wielkiej 
Polski, lecz ze tmujd-zkich, lItewaklcb, 


ruskich Monwidow, Girwidow, Milwidow, 
S
ukszt6w, Dukszt6w, Pukszt6w, Kierba- 
czow, Kulwieci6w, Woropajow, Homosta- 
j6w, Fiedziuszkow, Hawryl6w, Zerebilow 
Up. rod6w". 
Za Batorego, Jan Zamojski w Iiscie do 
Gdanszczan, pisanym po wojnie z Turkami w 
1600 r., podkreslal: "W tej wojnie najswiet- 
niej zajasnialo m
stwo niZowcow: ten zol- 
nierz ma obszarpanl} odziez, lecz przeslawnq 
cnotq odwagi i walecznosci zasluguje na zycz- 
liwoSC waszl}". 
Za Zygmunta ill i Wladyslawa IV 
blysla owa cnota wojenna raz jeszcze u pol- 
skiego Lawrence'a xvn stulecia. W lekkiej, 
nieregularnej jezdzie Lisowskiego, Iiczl}cej do 
20 .tys. - spotkac mozna bylo Kozak6w, Za- 
poroicow, Doncow, Czerkiesow, Tatarow znad 
Wolgi. Wypadal Lisowski na czaty nieprzyja- 
cielskie, okupowal miasta, przerywal drogi 
komunikacji nieprzyjaciela. Gdy pod Choci- 
mem Turcy zagrazali Polsce - Lisowczycy 
zatrzymali na sobie or
z turecki: ..Byly chwi- 
Ie przesilenia - pisze Rostafinski - ("Zarys 
Historii Rozwoju Wojskowosci w Polsce") - 
W ktorych Polska na ich m
stwie opierala 
si
" . 
W wojnie 1621 r. opromienil si
 slawq 
Konaszewicz Sahajdaczny. 
"Wzywano go wraz z pulkownikami kozac- 
kimi na rade wojennq.. przypuBZczano do 
wszelki-ch tajemnic, ceniono zawsze jego 

miale zdanie, dzieln()
c5 w odpieranie sztur- 
mow tureckicb i wierno.!ic okazaJ1q. przy za- 
pobieganiu buntowi. Najpowamiejszy dzie- 
jopls tej wojny, .Jakob Sobieski, zaliczyl go 
do na
wietniejszycb w iPolsce 6wczesnej 
merZow... Z rado
ciq. przyjmowali krolewicz 
i betmani zastepy molojcow, kt6rzy zyskali 
powszecbne pochwaly i kolezeiiskq. Zyczli- 
wosc u rycerstwa polskiego walecZDosciQ. 
i wytrwalosciq.. Byla to wielka zasluga, jakQ. 
wy
wiadczyla Kozaczyzna nie tylko Polsce, 
ale i Europie cbrzeScijaftskiej I cywilizacji 
zachodniej w ciq.gu calego swego istnienia", 
(KGrzon. op. cit.>. 


ill 


Przykladow takich mozna by przytoczyc 
wiele. Cala rzeczywistoac wojenna Rzeczypo- 
spolitej przesiqkni
ta byla udzialem Litwy i 
Rusi, Kozaczyzny i Tatarszczyzny. Najmoc- 
niej elementy Ite - w okresie pojagieIloiJ.- 
skim - wyst
powaly w dobie od Batorego 
do krola Jana. 
Stefan Batory, organizujl}C "Wojsko Jego 
Krolewskiej Mosci Zaporoskie", przyczynil si
 
do udziaiu Kozak6w w wyprawie Wisniowiec- 
kiego do Siewierszczyzny. Hetmanil Kozakom 
Samuel Zborowski. Wyst
puj
c stale w walkach 
polskich na wschodzie - stali si
 oni ZrOdlem 
wielu przykrosci dyplomatycznych, ale tez i 
przyczynq, dla k	
			

/W drodze 1945-1946r._Strona_085_0001.djvu

			Nr. 10 (52) 


W DRODZE 


su. 5 


. 


MELCIDOR WANKOWICZ 


PATROL ppor. J
DRZEJEWSKIEGO.) 


Kto by 0 tej godzinie 6-tej rano, 17 ma- 
ja, kiedy batalion 16-ty ostatecznie umocnil: 
Sl
 na Widmie, a batalion 17-ty inaugurowal 
na odcinku Kresowej drugie generalne natar- 
cie, kto by wowczas byl w sztabie Karpac- 
kiej, a nie zajrzalby do "operacyjnego" - 
mogiby s
dzic, ze nic si
 nie dzieje. ze okres 
"mi
dzynatarcia" trwa nada!. 
Wprawdzie usilna kanonada rozpo
ta 
wczoraj wieczorem szla przez calq. noc, ale 
13k si
 do niej ucho przyzwyczai-ro, ie nie 
przeszkadzaio to smchae calych kapeli si-owi- 
czych. 


"W taki pomyslee ognia powiew, 
w ten huk i pomruk wdaIi si
 slowik 
i wiedzie, cil}gnie winne swiaty 
prz
slo liryczne - pizzicato". 
(Ppor. Bol. KobrzynskD 


- 


Rano goreje blask od kobiercow mako- 
wych podchodz
cych ze wszystkich stron do 
gaju, w ktorym zamaskowalo si
 dowodztwo 
Karp
ckiej. Huk kanonady coraz bardziej 
si
 nat
ia, chociaZ przed dowOdztwem stoi po 
dawnemu wielka tablica z napisem "prosz
 
zachowac cisz
!" Wstaje dzien walki, dzien 
walki, ktora, wiemy to wszyscy, musi bye wal- 
kll ostatnil} dla Korpusu i skonczyc si
 zwy- 
ci
stwem, albo kl
skq. i wycofaniem. Bo nie 
b
dziemy jIci mieli ani jednego plutonu w 00- 
wodzie. 
W Karpackiej zac
la si
 ona juZ w no- 
cy. Nie rozpoc
o jej generalne uderzenie, 
ale tak, jak i w Kresowej, nat
ione patrolo- 
wanie. Rzeklbys, napr
Zenie tych dni bylo 
tak silne, Ze walka musiala si
 wywil}zac sa- 
ma. Jak wczoraj w Kresowej mjr. St., tak 
w Karpackiej dzisiejszej nocy dowodca 4-go 
baonu, ppi'k. Fanslau otrzymal rozkaz spa- 
trolowania wzgorza 593, ktore "prawdopodob- 
nie, wobec zdobycia st. Angelo, jest wolne". 
Patrol w skladzie 30 ludzi prowadzi ppor. 
J
drzejewski. Nabrali granatOw nawet do 
workow. Ranni znoszeni w pierwszym natar- 
ciu poprzez stmowiska IV-go baonu, upomi- 
nali spiekiymi wargami: "Wi
cej granatow, to 
ich dostaniecie !,. 
Wyciq,gn
li si
 skaIn!} sciezynll g
siego w 
zupelnej ciemnosci. przy domku wysuni
tego 
Punktu Opatrunkowego montuje si
 patrol 
ostatecznie. Doi'q,cza obserwator artyleryjski, 
ppor. Figiel z radiooperatorem Grudziiiskim. 
ppor. Figiel, chlopski syn, niski, kr
py 
blondyn, m6wiq.cy z chlopska, student Akade- 
mii Gurniczej. Roboty przymusowe w Niem- 
czech, sabot.aZ, ucieczka przez Jugoslawi
, 
kontuzjowany jako kanonier w Libii. 
Gustaw Grudzinski, student polonistyki, 
m;:ody krytyk literacki, wspOlpracownik pisma 
konspiracyjnego w Kraju. 
Czas ruszaC. Jeszcze ostatnie slowa. W 
ciemno
ci si-ychae cieply glos ppik. Fanslaua, 
wypytujl!cy ppor. J
drzejewskiego 0 jakis 
dawny list. Ten list - to pretekst. Chodzi 
o to, aby dac - jak daje si
 lyk wody do 
manierki - haust spokoju z tego biedneg
 
pooranego pociskami domku, ktory wobec 
wzgorza 593 wydaje si
 przystani
 i zaciszem. 
Artylerzysta, mjr. Stojewski, niski z diu- 
gim nosem, lubiany przez zomierzy za zaw- 
sze dobry humor, dyndajq,c wielkim dlugim 
pistoletem, ktOry mu si
 beUa przy udzie, 
podchodzi do Grudzinskiego i gi-adzi go po 
twarzy: 
- Nie wiem, chlopcze, czy wrocisz, 
mowi po swojemu z lwowska, - ale pamle- 
taj, ile od ciebie zaleiy... . 
J uz wychodUl bezszelestnie jak duchy - 
maj
 nogi owini
te szmatami. Przy wyjsciu 
stoi Fanslau - tego po ramieniu poklepie, 
innego pogladzi po twarzy. Tak troskliwy 
baca dotyka kierdelu owiec wypuszczanego 
jeszcze za ciemna z koliby na zleb. SIl caJi, 
krew w hlch szybko kr
iy. 
Jeszcze jeden przystanek, - domek dok- 
tora. Tam przed samJ'1D wyruszeniem psuje 
sl
 cos w stacji radiowej. Gi'ucha rozpacz. 
W tej mafej szkatulce lezy jedyna moiliwosc 
wywolania ogni zaporowych, ratunku. Linie 
telefoniczne to wq,tpliwa sprawa. Wiadomo z 
pierwszego natarcia, ie telefonisci ginq. ma- 
sowo, a kable rwl}. si
 jak paj
czyna w roz- 
pryskach pociskow. Mimo to jakis gios w 
ciemnosci monotonnie z bialoruska skamle: 
"Panie poruczniku, prosza pozwolic ciongnonc 
linia... " 
Ju
 
in
li 70. met.row, 
iell!ce ich od 
straszhweJ bramkl, ktor
 znaJq, z opowiadan 
uczestnikow pierwszego natarcia, od bramki, 
przy ktUrej strozowafa smier
. Jui prze- 
k


zajq, .lini
 naszej obrony, jui s
 "na SzIBm- 
p
e , gdzle po dawnemu waruje 2-ga kompa- 
ma 3-go baonu. Za liniq, stoi nieprzeniknio- 
na cisza i noc. A przeciei wiadomo, ze Niem- 
cy zalegaj
 w odlegtosci tylko 70 metrow 
bo stambJrl dolatujll czasem r{!czne granaty 
trzonkowe; Ze 0 25 krokow w zagl
bieniu sia- 
duje niemiecki podsiuch. 
Patrol dzieli si
 na trzy grupy. PlerwsZQ 
prowadzi plutonowy GoI
bicki. Drugq,- 
strzelec Wejman, zdegradowany z plutonowe- 
go w okresie ostrej walki z wypadkami za 
katastrof
 wozu, ktorego byi komendantem. 
MImo to powszechnie szanowany, pelnH stale 
funkcje plutonowego. Odznaczony Krzyiem 


.)1 Rozdzlal z przygotowywanej do druku 
k8iQtki pt. "Monte Cassino". 


Zaslugi z mieczami za Gazal
, odznaezony 
Krzyiem Walecztlych za Sangro. Wreszeie 
trzeci
 gru
, lewoskrzydlow
, prowadzii kpr. 
Zarlikowski. Jest to zajadi'y patrolowiec, za 
patrolowanie nad Sangro nagrodzony Krzy- 
zem Walecznych. Poprzedniej nocy wycho- 
dzil na wywiad i spenetrowal drog
. 
Chrz
sci szuter nakruszony przez ogien 
armatni tylu natarc, po tym chrz
szcz
cym 
szutrze idzie si
, jakby si
 stllpalo po kon- 
taktach illcz
cych z ogniami tm czyhaj/}cymi. 
Ludzie 5q, w tej ciemnosci bezcielesni, niewi- 
dzialni. Ich stopy zniiaj
 si
 ku ziemi z po- 
wolnoscil} filmu au ralenti. Czasem nagle tra- 
fiaj
 na cos mi
kkiego, wowczas z doiu tryska 
straszliwy zapach rozkiadu. 
Serce tmcze si
, ie nie staje tchu; wy- 
daje im si
, ie ci
zki oddech, jaki wyrzucaj
 
pluca nie moie nie bye sfyszany przez Niem- 
cow. R
ka dotknie czasem id
cego obok kole- 
gi. By si
 upewnic, ie poza tq, nocQ. jest 
realny tlwiat. Jest cos, co ostrym szarpni
- 
ciem rowniez przypomina swiat niebezpie- 
czenstw realnych i natychmiastowych. To 
concertina, - drut kolczasty, rzucony luiny- 
mi spiralami - uczepH s
 kolan. 
I kiedy znieruchomleli, mysll}c jak 
wybrn
e - swietlna seria szpandala leci 0 
dwa kroki. Jednym susem przesadzaj
 con- 
certin
, jednym susem wpadajl! w doJ:ek, gdzie 
siadywai: podsluch niemiecki. Niemcow w 
dolku nie ma. Polacy wskoczyli do niego w 
ostatnim ui'amku sekundy, bo po serii swietl- 
nej poszly dalsze. 
Spadochroniarze - bo to oni przeciez 
obsadzaj
 ten odcinek - nie sl} zupeh1ie pew- 
ni, w ktol'lJ, stron
 skierowac ogien. Puszcza- 
jq. rakiety, krotkun blaskiem zalewaj!}ce zie- 
mi
. Ostre swiaUo tanczy cieniami po gla- 
zach - w tym ruchu cieni trudno rozroznie 
przywarte ciala. Wowczas, wysoko na niebie, 
zapala si
 rakieta na spadochronie. W mosi
z- 
nym spadochronie, nad substancjll rakietoWlJ, 
upchany muslin. Otwiera si
 spadochron jak 
parasolik dla lalek. Pi
kne, bfyszczl}ce cacko 
wisi na biai'ym muslinie i swieci siInym, row- 
nym, bialym. swiatlem, zawieszonym nierucho- 
mo, ledwo dostrzegalnie posuwajq,cym si
 w 
dot Na niebie jest jakowas hosanna ludziom 
dobrej woli, zda sie anioJ:ki wraz przylec
 i 
poczn/} trzepotac skrzydelkami, a na ziemi - 
zaglaaa wytropionym. 
Juz 0 kilka metrow zza glazow pokazaiy 
si
 sylwetki Niemcow. Majq, jui na muszce 
lezllcych, majq. jui dystans do nich w poczu- 
ciu dloni zaciskajq,cej granat. 
Ale nim zd,!iyli, jui polecialy nasze gra- 
naty. Drgnw Niemcom r
ce - rzucili za 
diugo. Teren tu schronny; byle 0 par
 kro- 
kow gran at chybH, juz odlamki uwi
zione po 
giazach, nie si
gn
 . 
Zaczyna si
 walka jak chiop chlopa grzmo- 
ci w karczmie. Granatami. Dlugimi, nieusta- 
jq,cymi seriami broni maszynowej. 
S
siednie dwie grupy strzelajll jak op
ta- 
ne. PobudzHy si
 artylerie, ich i nasza, Die 
wiedzq, "dobrze, co i jak - ppor. Figiel nie 
moze prosi
 0 ogien na niemieckie bunkry, 
bo sq, za blisko. Walll wi
c dziala daleko, ai 
w dolin
 Lirr, charatajq, si
 wzajemnie bate- 
rie, - "wy za waszych, to my za naszycb, 
wy w nas, to my w was..... 
Idll warkliwe porachunki artyleryjskie, 
ale od tego tym tu piechocincom wcale. nie 
lzej. Widzl} swoje wybuchy, widzq, sylwetki 
nieprzyjaciOl, strzelajq., nie nadl}ZIJ, i-adowac. 
Nie majl! jui strachu, serce pracuje row- 
no, wszystko wiadomo. 
I oto - poczyna brakowae amunlcJI. 
Przeklenstwo brl"ni maszynowej. Elkaemista, 
kpr. Czernkowski poskoczyl' do slj,Siedniej 
grupy - moze dostanie magazynek? 
Stary, zaniedbywany przyjaciel - kara- 
bin piechoty - dochodzi do giosu. Strzelec 
Kozrowski wie, ie duio od niego zalezy, nim 
odezwie si
 bron maszynowa. Nie ma czasu 
na maskowanie. Grunt - dobrze mierzyc, 
celnie trafiac. Unosi si
, strzela, stojQ.c za 
glazem. Nagle leci w d6l. Podbiega kpr. 
Zarlikowski : 
- Emil, co Ci? 
Pochyla sI
 nad Kozlowskim - gor
cy 
strumien krwi, tryskajQ.cy z sH'/}, zalewa mu 
twarz. Kozlowski ma przebite gardlo. 
Jeden chwyt - dokumenty z zanadrza 
zabitego, Zeby zas Niemcy nie rozpoznali. 
Drugi - jego niewyrzuconych szeM grana- 
tow - skarb bezcenny. 
Kpr. Zarlikowski prubuje ise ze swymi 
Judimi do przodu. Spotykajl! biegnq,cych 


granaty, tym razem rzucone doldadnie, i se- 
ria szpandaia z flanki. Uskakujq. wi
 za 
zalamania. Przycupn
li, osze
dzajllc grana- 
ty. Co b
dzie? 
Ppor. Figiel krzyczy: - Ogien zaporowy! 
Obserwator Grudzinski dzialal caly czas 
jak w transie. Pami
ta, ie otwieral stacj
 
(ktOra zae
a reagowac), ie lapal jakies 
dalekie glosy, Ze potem stwierdzit, ze spada 
ogien... Ze jak przez mgl
 uSwiadamiai sobie: 
"Pewno jednak ziapali moje wezwanie... " 
Pami
ta, ie posuwal si
 w trop za ppor. 
Figlem... Ale caly ten okres zanurzony jest 
w jego pami
ci w czamym morzu nierozezna- 
nia. 
Od czasu, kiedy mu pami
e dopisuje, wie, 
ie lezat w rozpacUinie na boku, anten
 polo- 
iyl obok na gi-azach, aby nie zdradzae poJ:o- 
zenia. Pod bokiem czui cos mi
kkiego i do- 
brze mu z tym bylo. SZfa nawala artyleryj- 
ska, wi
c staral si
 ograniczae ruchy do mi- 
nimum. Tui za nim padl pocisk, rozprysn
l 
si
 1iter
 "V" , dosi
gnq,1 jego slpiiadow na 
prawo i lewo. 
Poslyszai z prawej gardlowe: "Jezu!", 
z lewej po chwili: "Co z Wejmanem?" i czyjl}8 
odpowiedi: "Mozg na skale". 
A to tymczasem Niemcy .oceniwszy, ie 
przeciwnik jest juZ "zrobiony" dos13tecznie, 
wybiegfi swoim obyczajem ze schronow za 
stokiem, do krotkiego przeciwuderzenia. 
A jui szarzeje. SZeSc sylwetek niemiec- 
kich obchodzi nasze pozycje. Sq, 0 10-15 
m",trow. Zarlikowski wygarnia caly magazy- 
nek tompsona, z grupy jego lecq. w Niemcow 
dwa granaty. Dw6ch padlo, reszta wsi
a 
w teren. 
Na prawo, slj,Siednia grupa r
bie frontal- 
ny atak Niemcow. Wyskakuje dwoch czer- 
wonych diabtow, to nasi cekaemiarze, cali we 
krwi, stawiaj
 cekaem nad glowq, - wstrzy- 
mali, atak niemiecki zarnmal si
 i tu. Obyd- 
waj--eksplutonowy Wejman i strzelec Somek, 
ktOry przyszedi do nas z niemieckiego Afri- 
ka-Korps, krzycZl}: "Rl!bn
liBmy Niemca!" 
Istotnie - zwisa cialo Niemca zza bunkru. 
Roznami
tnieni wychylajq. si
, bijll w nich 
serea. Wejman spada w dOl, uderzajq,c bez- 
wiadnq, glow
 0 skal
, Sornek lapie si
 2.£\ 
przestrzelone rami
. 
Ppor. J
drzejewski, ktory przez caly czas 
flegmatycznie obsmgiwal elkaem, biegnie do 
Wejmana. Sornik (zwariowal chl'op!) z nagia 
usimje strzelic obcasami. zestawiajllc okr
co- 
ne szmatami buty: 
- Panie poruczniku, melduj{!, ie mam 
przebitq. r
k
 - czy mam si
 wycofac? 
Czaszka Wejmana otwarta, widac mozg. 
Ppor. J
drzejewski bandazuje przy pomocy 
kpr. Czernkowskiego. ktOry wrocil z wyprawy 
po amunicj
 z pustymi r
koma . 
Niemieckie przeciwuderzenie odparte. 
Rozpoczyna si
 ponowny ogien artyleryjski 
gdzies z pOlnocy. Jedna z radiowych stacji 
artyleryjskich "Raba 1" (pracuje zesp6i sied- 
miu stacji pod wsp6lnym pseudonimem "Ra- 
ba") wykryla irodio ognia i nie moie si
 z 
"Rabq," - centraInI} stacjq, - pohJczyc: zbyt 
nerwowo obie strony - nadawcza i odbior- 
cza - manipuluj/} pokr
tkl} c
totliwosci i 
cil}gle si
 mijajq. w eterze. Grudziiiskiemu 
udaje si
 swojq, "Raba-6" zhlpac zarowno s13- 
cj
 nadawcUl, jak i odbierajllcQ. central
. Te- 
raz wi
c "Raba-1" przedyktowuje swoj mel- 
dunek siowo po slowie i niebawem takie i na 
niemiecki punkt ogniowy idzie lawina pol- 
skiego ognia. 
Ze strony niemfeckiej odzywa si
 KJasz- 
tor. Juz nie ma obawy, ie b
dzie bi! po swo- 
ich. Plutonowy Goi'
bicki rzuca granat dym- 
ny i oslania nim na chwil
 nasze stanowiska. 
Korzysta z tego kpr. Zarlikowski, by pod- 
biec do Czernkowskiego, ktory sam nie moie 
dac sobie rady z Wejmanem, bo ppor. J
drze- 
jewski wrueil do dowodzenia. Wejman jest 
serdecznym przyjacielem Zarlikowskiego. 
Chwytajl} bezwladnego za grow
 i nogi. Ale 
jakZe nieSe to ci
ce cialo przez giazy i za. 
padliny? Zaslona dymna, ktol'lJ, na chwil
 za- 
wiesH gran at Gol
bickiego, poczyna znikac. 
- Cofae si
! - wom ppor. J
drzejewski. 
Czernkowski macha r
kq., chwyta swoj elkaem 
i wyskakuje ze ski"adaka (schron uloiony z 
kamieni), w ktorym obaj usi!owali diwigIlfc 
Wejmana. 
Zarlikowski rzuca spojrzenie na rannego. 
Wejman dyszy ci
zko, rz
zi. Moze zdoJ:a wy- 
niese, uchowac tlej
ce iycie przyjaciela. 
Wytknl}l g
ow
 ze skladaka. W
e wi- 
dac wyskakujq,cych. Niemcow. Opatrunek 


JAN BIELATOWICZ 


KALWARIA 


Pytala mi si{1 Wloszka: ,,Piaceva voi Italia ,« 
A 1,0 duszy powstal obraz: domek bielony 1,0 malwach. 


Spiewala potem Wloszka: ,,0 campagnola beUa", 
A mnie si{1 przypomniala prosta, wiejska kapela. 


Potem mi wymieniala: Rama, Venezia, Firenze, 
A ja widzialem przebite na krzyw hoZe T{1ce. 


1 kiedy sir dlugo skarzyla, ze 1,Oojna zniszczyla Itali{1, 
Widzialem 1,0 swietle grom01,O najkrwawnq Bwiata Kal1,Oa
. 


przesiq,ka obficie krwil}. Czas nagli... Zarli- 
kowski, przypadiy do ziemi za plytkim mur- 
kiem skladaka, naklada po prostu noW}' 
opatrunek na dawny - inaczej zobaezylby 
wywalony mozg. 
cillga z rannego oporz'!- 
dzenie, rozrywa koszul
, wylewa nan wod
 z 
jego manierki. Wytkn
1 giow
 ze skmdaka 
- gdzie nasi? 
KrzycZlj, do niego z bunkra, poJ:ozonego w 
tyi w skos 0 25 metrow. KI
cZl!c przygi
ty 
(bo taka' jest wlasnie wysokosc otaczajq,cej 
scianki skladaka), rozwala kamienie scianki 
od strony swoich. Zabiera niewystrzelany 
magazynek rannego. Kladzie si
 na brzuchu, 
wci
ga rannego na siebie. B
dzie si
 czoJ:gac 
jak slimak z muszll! na grzbiecie. laadzie swoj 
tompson jak najdalej przed siebie. Teraz sam 
si
 podci
giIie: 
- Stasiu, trzymaj si
... 
Ale Wejman bezwladnie spada na boki. 
W owczas Zarlikowski kladzie sie na 
w2"nak, wciq,ga rannego na siebie - w ten 
sposob mogi' odpychac sie nogami 0 kamie- 
nie i przesuwa
 si
 pi
di po pi
dzi, rowno- 
czesnie r
kami trzymajl}e rannego. Krwawa 
glowa, SIJ,CZ
c krwill po twarzy Zarlikowskie- 
go lata na strony i charczy. Co kaide 15 
cm Zarlikowski przeldada dalej swego tomp- 
sona. Co kilka przesuni
c spycha sobie ran- 
nego mi
dzy nogi, by zlapac wi
cej tchu 
przygniecionl} przeponq, t)rzuszn
. 
Ilei to czasu trwa? Zarlikowski ani wow- 
czas nie wiedziai, ani teraz powiedzie
 nie 
moie. Poza straszliwym wysilkiem fizycznym, 
caia jego wyostrzona uwaga skierowana byla 
na jedno: Niemcow wprawdzie trzyma w sza- 
chu strzammi nasz bunliier, do ktorego si
 
czo1:ga, nie mogll wi
c zrobic wypadu, ale w 
miar
 cofania si
, wychodzi spod zakrycia 
skladaka i b
dzie rozstrzelany. Istotnie, kie- 
dy odczolgai si
 juZ 0 jakie 15 metrow od 
schronu, kiedy nie pozostaje mu jui wi
cej 
jak 10 metrow do swoich, staje si
 widoczny 
dJa niemieckiego bunkra. Jest juz zupel'nie 
. jasno - tuz kolo niego idzie seria szpanda- 
la. .Oczy przesiania mu mgla - stara si
 j,! 
przebic, by widziee, skq,d idzie smierc. 
Pelznq.c tylem na plecach, nie widzi swo- 
ich i nie moZe si
 oglq,Bac. Strzelec Jakub- 
cewicz kieruje jego ruchami tak, jak kieru- 
je si
 id
cym do tyro niezdarnym, slepym 
ci
zarowcem : 
- W prawo... w Jewo... 
Rannemu spadajll bandaze - oczy i usta 
Zarlikowskiego zalewa krew i biala masa. To 
. , 
mozg.... 
- Trupa. mam na sobie - przelatuje 
przez myal Zarlikowskiemu. 
Ale Wejman wciq,i charczy. Moze b
zie 
iyl' ? 
'ZarlikoW3ki szuka nogami kolejnego ka- 
mienia, a.zeby si
 oaepchnq,e. Tu zaczyna sie 
jui g
ste rumowfsko i teren wznol'li si
 ku 
naszemu bunkrowi. Usiluje wi
(' pchae si
 
w gor
. Nowa seria poszla tui, tuz po nim 
- iar oblal cialo; wysunlll si
 spod rannego 
i stoczyl si
 obok za glaz. Schron blisko. 
Ale jak wrocic zza glazu pod ten szpandal 
i jak ciq,gnq.1? 
I zrozpa
zony chlopak - przez ten m6zg 
zamulajllcy usta, przez krew zalewaj,!cq, oczy 
- woJ:a do schronu, do dowodcy: 
- Panie poruczniku, czy on moze iye? 
Dowodca jest w stosunkowo bezpiecznym 
miejscu, nie ma krwi na oczach - niech on 
sq.dzL 
- Zostaw go! - slyszy odpowiedz. 
Jeszcze wycil}ga r
k
 do przyjaciela, jesz- 
cze namacuje jego cHon. Ale jest to kostnie- 
jl}ca dl'oii trupa**). Wtedy Zarlikowski robi 
skok - jest mi
dzy swymi. 
Dopiero dopadiszy bunkra wyjaaIV').. so- 
bie, sk
d starezylo kolegom amunicji na tak 
g
ste przyduszanie Niemcow podczas gdy on 
si
 czolgal - oto ppor. J
drzejewski znalazt 
w schronie, ktorego dopadli, zczerniaiego tru- . 
pa naszego zomierza, jaki leial tam przy 
ci
zkim karabinie maszynowym od czasu 
pierwszego natarcia. Na sze
scie ta8ma by- 
ia zaladowana. 
Niemcy ponownie ruszajll do przeciw- 
uderzenla. PadajQ., ale przesuwaj
 si
 krot- 
kimi skokami. Ppor. Figiel 
da przez radio 
ognia zapor09;
go na lewe skrzydlo 593. 
Otrzymuje go natychmiast. Niemcow przy- 
Humiono. Ale ppor. Figi
l patrzy _ t
po i 0- 
ciera pot z c.zo!:a: tam, gdzie teraz poloiyl 
ogien, pozostai- jego ranny przyjaciel... 
Chwilowo wzgl
y spokoj, zanim do s13- 
nowisk niemieckich dojdzie wiadomosc, ze 
jui znowu maj
 gdzie strzelae. Po linii rzu- 
cajq, grosem pytanie: - Jakie straty? Trzech 
zabitych i siedmiu rannych straeil patrol ppor. 
J
drzejewskiego. 
J ak naleialo oczekiwac, juz moidzierze 
niemieckie kladl} ogien. Przywarowani w 
pobJIZu Niemcy poczynajQ. strzeI.aC z gada- 
czy. Granat z garlaeza wpada do skladaka 
ppor. J
drzejewskiego. Z 
stego dymu wi- 
dac tylko wyciq,gni
te r
ce. Slychac krzyk: 
,,0 Jezu!" Opadaj
cy dym odslania ci
zko 
rannego radio-nperatora piechoty. To osmy 
ranny... Przy aparacie zast
puje go inny. 
pyta dowodztwo 0 rozkazy. Ale lIOzkaz jest 
stale jeden: 
- Utrzymac stanowisko! 
Tak zaczq,1 si
 dla Karpackiej dzien dru- 
giego natarcia. 


..) Nazajutrz p? Amiercl Wejmana przyszla 
wJadomoic5, z Londynu, 0 przywr6cenle mu stop- 
nia plutonowego.
		

/W drodze 1945-1946r._Strona_086_0001.djvu

			Str. 4 


W DRODZE 


C ZEMU W Krakowie jest tyle historu ? - 
zapytarem Krzysi. 
Namyslala si
 Pytanie byio trudne I 
wlaSnie dlatego zadarem je KrZYSI. DziwRem 
si
, dlaczego wszyscy przy nas mowili 0 
przeszloScI, dlaczego zwyczaje, tradycje, po- 
dania i legendy, rocznice i pochody byly ja- 
kimS koniecznym uzupclmeniem zycia. Na 
kaZdym kroku spotykaiem wspomnienia lu' 
dzi, rzeczy i wypadkow, ktore dzialy si
 kie- 
dyS, i dlatego pytalem rodzlcow, ciotek, babki, 
skq,d tyle historii jest w Krakowie i jakos nikt 
nie dai' ml odpowiedzi Teraz spytalem Krzy- 
si. 
Ona, autorytet najwyZszy mego dziecmst- 
wa, namysliwszy Sl
, rzuclla: - Przecie Wlesz, 
Ze "nie od razu Krakow zbudowano". 
Lecz nawet ona nie rozwi:p:ala pewnego 
kompleksu mego dziecifistwa, kt6ry zdaje si
 
by
 zagadk!} nierozWlijzaln!} Trudny on do 
przedstawienia dlatego, ze procz historii I,!- 
czy si
 z poiyciem moich rodzicow 
Rodzice nie sprzeczali si
 nigdy, a przy- 
naJmniej me sprzeczali si
 przy nas Nle pa- 
mi
tam mi
dzy nmll scen, ktore by mo]e 
dziecmstwo napclnic miaiy smutkiem. Jesll 
istnialy mi
y nimi rozni£e, to musialy one 
mie
 miejsce wtedy, gdy matka szla do poko- 
JU oJca I zamykaj!}c za sob,! drzWl mOWlia, 
Ze ma cos wainego do powiedzema. Szia tam 
powazna i stanowcza, ale wychodzila usmiech- 
ni
ta i pogo ana Byc moze c
Ha to troch
 
sztuczmej niZ zazwyczaj, ale to spostrzegiem 
dopiero poiniej, starszym b
dl}c. 
Nie spierali Sl
 am w zakresle swego zy- 
Cia, ani 0 sprawy domowe, ani 0 przyjaci61, 
bo wreszcie nie bardzo mieli 0 co si
 spierac, 
skoro lubih soble ust
powac I to z 14 przy- 
Jemnosci!}, ktoreJ sensu pOJf}-c me umialem 
Krzysia takie ust
powala Ewie i mnie, ale 
okraszata swe ust
pstwa przysiowiem, co psu- 
io radosc zwycI
stwa. "M
dry giuplemu zaw- 
sze ust
puJe" - mawlala I pema mltdrosci 
usuwala sle od zabawy. Bo Krzysla byta m£!,- 
dra, naprawd
 mf}-dra. 
Matka twierdzHa, ie we wszystkim ma 
pogll!dy zgodne z ojcem, i diugo wierzylem, ze 
tak by!o istotnie. Nie sprzeczala si
 z nim 0 
polityk
, ani nie dyskutowala z jego przYJa- 
ci6hni, co najwyiej zadajq.c pytama tonem 
mesWladomym i przypadkowym, zawsze wte- 
dy, gdy dyskusja bywala naJgor
tsza I kto:s 
z mowcow unosd: Sle zapaiem I znowu diu- 
go Wlerzylem, ze nie' zna Sl
 na polityce, przy. 
puszczaJq,c, ze ma waimejsze sprawy do pro- 
wadzema, dotycZlJ,ce domu I rodziny, naszeJ 
nauki, zdrowia Krzysl i rnojego zachowania 
Sl
 


Istmal jednak temat, 0 ktorym mowil9. 
nam w sposob odmienny od ojca, a nawet w 
sposob sprzeczny z tym, co on gi'osH Spo- 
strzegh.Smy, ze temat ten jednako byl im 
bliski, bo odmienne przekonama wpajali nam 
z jednak:} sill!, Nle czynili tego nigdy razem 
i nigdy me smialem ich zapytac, dlaczego tak 
post
puj
. Tematem tym byi'o DOwstanie 
styczmowe. 
Za par
 miesl
cy przypadaia Jego PI
C- 
dzlesll!ta rocznica. Mowiono 0 nim wi
cej niZ 
kiedykolwlek, przypominano nam roine epizo- 
dy i zdarzenia, a organizacja weteranow na 
Biskupiem powi
kszyla si
 0 kilkunastu czlon- 
kow Chodzlh w granatowych mundurach, z 
dlugum slwymi brodami I dzwoniq,c puszka- 
mi zbierah pieniltdze na Towarzystwo Szkoly 
Ludowej. 
Gdy 0Jclec 0 powstaniu mowli niech
t- 
nie, gdy wykladal, ie sprowadzilo kl
k
. ze 
wojna byla :tile zamierzona i przedwczesna, 
wiedzlalem skf}-dinq,d, Ze powtarzal to, co mo.. 
Wli' mu Jego oJciec Dziad Karol odnosR si
 
z goryczq, do powstania, a bronH gol'lJ,co Mar- 
grabiego. Wszak Wielopolskl sprowadzil go 
do Warszawy, oddal mu w zarz1id uniwersy- 
teckl! bibliotek
 i oflarowal katedr
 w Szkole 
G1owneJ, darzq.c swym zaufamem i przyjai- 
ni
 Powstame obahto nadzleJ
 dzradka ZWlI!- 
zanl! z odrodzemem Krolestwa przez samorZ1id 
I szkol
. Lat kl
ski, ktore powstame s
rowa- 
dzilo, dziadek nie zapommal, choc me stracH 
w nim nikogo. "Nikogo? - odparla babka 
Stefania - no jakze, przeciez stracH swojlt 
Szkol
 Giownq.". 
Gdy matka z kolei 0 powstaniu opowia- 
dala z zapalem, gdy podnosHa chwal
 i zna- 
czenie tego protestu, ktory drogo kosztowal, 


Armia cieni 


Army of Shadows by Joseph Kessel II:transla- 
ted from French by Haakon Chevaher) Cresset 
Press, 1944 Str 166 
.Joseph Kessel naplsal po ubiegle) wOJme po- 
wie
c5 lotmczq, pt. L'Equlpage, kt6ra mlala swego 
czasu duze powodzeme, bo byla mteresuJq,ca, dob- 
rze napisana i.. "kiczowata". Obecme wydany 
tom 0powladail pt Army of l1hadows, 0 francus- 
kiej armiI podziemne), ma wszystkte zalety i wad:; 
wyzej wspommanego L'Equlpage. .Jest to ksiq,zka 
plynnie napisana, ma szereg dramatycznych i e- 
mocjonalnych wq,tk6w i. nie umiala umknq,c lat- 
Wlzny melodramatu WlaAciwle nie warto by 0 tej 
ksiq,Zce mc wiecej napisac, gdyby me pewne ana- 
(ogie, kt6re Sle mlmo woli nasuwajq, 
Tematem ksiq,iki jest walka podziemna z Nlem- 
caml we Francji. .Jakze ubogo i naiwnle to wszy- 
stko wyglq,da w por6wnaniu z tym, co wiemy 0 
Polsce. Ale Polakom zabraklo pisarza, kt6ry 
chcialby i potrafll zrobic dla polsklej walki pod- 
zlemnej to, co dla polsklego lotnlctwa zrobll Po- 
rucznlk Herbert i A. Fiedler, a dla francusklego 
maquls Joseph Kessel. Na pewno w Jaklm
 ku- 
ferku emigrancklm, a w kraju, w jaklm
 zakon- 
.plrowanym ukryciu jest szereg utwor6w OgllJ- 
dajq,c "rozpisanq," emlgracje trudno w to wq,tplc, 
ale w bilansle naszych wojennych dokonail, w ru- 
bryee: propaganda, bardzo brak takiej ksiq,Zki I 
tego braku me odrobl iadne powojenne arcydzlelo 
H. S. D. 


Nr to (52) 


ale ZwrOclf uwag
 swiata, wiedzialem, ie pow- 
tarzala to, co Wledziala od swego ojca. Eo 
dziad Franciszek Longchamps ch
tnie prawil 
o powstaniu, a z uWlelbleniem mowii 0 swyrn 
przyjacielu Agatome Gillerze. Spiskowal kie- 
dys w jego organizacji, za jego wpiywem do- 
lijczyi' si
 do partii, sqd rany chwalebne przy- 
mosl I mezlomne przekonanie, Ze walk
 pro- 
wadzlc trzeba daleJ. W domu dziadkow Long- 
champsow powstanie bylo swietnym wspom- 
nieniem, choc pogin
li bracia, a przyjaciele 
poszh na Sybir. Babka Wanda, czynna nie- 
gdys w lwowsklm zWlijzku Klaudynek, Krzy- 
Sl, EWle I mme opowiadaia meraz 0 oweJ wal- 
ce, ktora obowi
klem byla kazdego Polaka. 
"Taki los wyznaczyl Bog Polsce i Polakom I 
pami
ta
 0 tym musicle" - mawiala. 
Kto z rodzicow mych mial racj
, nie wie- 
dZlalem, ale wczesnie zrozumralem, ie na Noc 
Styczniowlt maJq. odmienne pogilldy, od swo- 
ich rodzicow dziedZlczone I ze zapewne dlate- 
go mgdy wsp6lnie przy nas nie rozmawiajll 
na ten temat Pami
tam, ie gdy plerwszy 
raz zauwaiylem owe roinice i niezgodnoaci, 
me umiatem Ich okresh
. Potem z biegiem 
lat mmiem Ich zauwazyc coraz wi
cej. 
WUJ Boguslaw iemi' Sl
 w Krakowie i z 
tego powodu <1ziad FrancIszek Longchamps 
przyjechai I zamieszkal u nas. StwlerdzH 
luki w moim wyksztalcemu 
- Znasz ten Wlersz? - spy tal tonem 
rozkazuJq,cym, ktOry wzbudzal mOJ podzlw. 
- Nle - odparlem zawstydzony. 
- To powtorz i zapami
taj, n& cale za- 
pami
taJ zycle. . 
Brzmmlo to taJemniczo, jak Jakas przys14 r - 
ga spiskowa Powtorzyi'em Wlersz po wierszu 
powstanczej piosenkl: 


..Kto 7nl p01.Ole, ze Moskale 
8C1r to bracia nas Lechltow, 
TenUL plerwszy 1.0 leb 1.Oypal(' 
Pr::ed k08C'1orem Karmeht6w" 


WlaSme w tym czasle kSlq.dz reformata 
przygotowywal Krzysi
 i Ew
 do plerwszeJ 
komunn a mnie wolno Sl
 bylo przyshlchiwac 
nauce katechlZIDu Otoz pami
tam, ie kazal 
nam zapaml
tac I takze na cale iycie, ze 
wszyscy ludzle sit bracmi bez zadneJ roirucy. 
Lecz dziadka nie smiai'em pytac 0 brak zgod- 
nosci w tych sprawach. Wolaiem Krzysi: 
- Moskal Jako czlowiek, - odparla 
kledy Jest goiy, Jak na przyklad nowonarodzo- 
ne dzlecko, OCZywIscle, ze Jest bratem, ale Jak 
Sl
 ubierze w carski mundur, to JuZ nie . 
Dzradek Longchamps mml Wlele spraw do 
zalatWlema w Krakowie w zwiq,zku z meda- 
lekq, rocznicl} powstarua WZI:}l mnie na 
miasto, zaprowadzll do sklepu pana Szczur- 
kowskiego, gdZle pclno byio pl
knych zaba- 
wek, I pozwolH: wybrac jednlt. 
- Kuple CI, co chcesz, zebys wiedzial, iem 
dzlad twoJ Longchamps... 
TakleJ oferty rukt ml jeszcze me posta- 
WI!. OJclec kupowai prezenty oszc
dne, 
matka praktyczne, babcm Stefanla dawala 
prezenclkl wlasneJ roboty, ciotki - prezenty 
me psujltce si
, przYJaciele domu obdarzali 
nas najcz
scieJ slodyczarnl Jeden dzradek 
Longchamps zrozunllal mOJe utaJone prag- 
meme, zebym w sklepie z zabawkami wybrai 
soble Jednq" ale takf}-, ktora ml si
 podoba... 
Zawlrowaiy w mych oczach przedmloty 
Koma na blegunach mialem i byl Jeszcze cat- 
kiem dobry, choc mu Wlory z brzucha leclaiy, 
wozek miaiem, takze strzelb
, loterl
, koleJ 
na szynach. Kuchni
 I teatr mialy siostry. 
Ale am Ewa, ani Krzysla, me miai'y automo. 
bllu, w ktory moina SII!8C i jezdzu!, naciskajq,c 
pedaly nogami Automobd mml czerwone sie- 
dzeme z oparciem i prawdziw
 kierownic
. 
Mama powledzlai'a mi, ze to bardzo droga za- 
bawka I ze mi jeJ me kupi. A teraz dziadek 
pozwohl soble wybrac, co chc
. Oblecai' za- 
pi'acic WI
C spytalem: 
- Dziadku, Ja bym chcial bardzo mie
 ta- 
ki automobd? 
A dZladek spoJrzal na mnie bystrym 
wzrokiem, w ktorym dojrzalem nie tyle zdzi- 
wleme de, co gorzej, Jakls lXysk pogardy: 
- Ten wozek? Wygll}da Jak wozek dla 
memowlf}-t. 
I zaraz obrzydzH mi automobil. 
- To dobre dla kobiet, ale ty, m
iczyzna, 
automobdem b
dzlesz na wojn
 jeidzil? Woj- 
ny si
 tYIm modnyml pyrkaczaml nie 
dzie 
prowadzlc Czy masz koma? 
-Mam. 
- To tym bardzieJ me potrzeba ci ta- 
klego wozka Szabl
 masz? 
- Mam. Franus ml wystrugal na wa- 
kacjach. 
- Ee... tam z szablq, z patyka. Czy masz 
prawdzlwll szabl
, karabel
? Eo Polacy bijl! 
Sl
 karabelami. 
Brzmialo to wspaniale. I jak to wypowie- 
dzial:. Z jak
 mowil emfazl} i z Jakim blys- 
kiem w oczach. 
I jui pan Szczurkowski wyciq,gI1I}l sluids 
malq, karabel
, ale zupelme jak prawdziwlt, I 
JuZ dzladek wYJQ.1 jq. z aksamitnej pochwy i 
z takim zapaiem poprobowal ostrza, jakby jll 
dla siebie kupowal I pogardzilem automobi- 
lem, a chcialem paradowa
 z karabe
 
Poszeptal z panem Szczurkowskim, za- 
szelescil t
czowy papierek banknotu, do nog 
klanial nam si
 kupiec, gdy z karabel!} u 
boku wychodziiem ze sklepu obok dziadka. 
Dziadek szedl wyprostowany, z gioM} 
wzniesionl! do g6ry, wysoki, marsowy troch
. 
Surdut na nim byl szczelnie zapi
ty, brod.; 
mial rowno przystrzyzonl!, a wlj,Sa od czasu 
do czasu podk
cal. Krak6w wydal mu si
 
maly po stcY.ecznym Lwowie, a ludzie jacys 
cisi I zarnyaleDl. 


KAROL ESTREICHER 


PAN S 


Nagle spoJrzai na mme 1" ostro krzyknq.i, 
azem Sl
 przeb\ki' 
- Z ktureJ ty strony szabl
 nosisz? 
PrzYPlq,lern Jft na paskach u prawego bo- 
ku J akos tak byio ml wygodniej 
Probowalem Sl
 wyUumaczy
 Uznalem, 
ze naJleplej b
dzle powoiat! si
 na autorytet 
ojca. 
- Tata zawSze w praweJ r
ce nosl pal a- 
301, bo w leweJ trzyma teczk
 z kSlijzkaIDI 
A dZladek westchn
l: 
- Zaraz znat! - tu przerwai' jakby my
l 
zmleniai - zes mi
dzy slostraml wycho- 
wany . 
Bo dzradek Longchamps, uczllc mnie tra- 
dycJI styczmowej, dbai',. by nawet zabawy byly 
nilt przepoJone. Tego dnia po poi'udniu, gdy 
wrucH od pana Manana Dubleckiego, u kto- 
rego byl, Jak mowI!, "zameldowac" swI} byt- 
nos
 w Krakowie, opowiadai' nam 0 tym ostat- 
DIm czlonku Narodowego Rzq.du, ktory by! 
zYWll tradycjq. powstania. Istotnie znalismy 
z Wldzenia Dubleckiego, dyrektora Kursow 
Doksztalcajllcych Baramecklego Wldywahs- 
my go na obchodach trzecio-majowych, jak 
kroczyl na czele powstaiJ.cow w WlelkieJ bun- 
dZle I w rogatywce. Dziadek Longchamps 0- 
powladal 0 DIm, Ze skupia wokOt siebie pow- 


STANLEY DOBSON 


stancow przeszlych I przysz
ych i ze dZlalal- 
nose jego ani na chwil
 nie ustala "Nie tak 
Jak mnych" - dodawal nie bez ialu. 
Owo "me tak jak innych" - wiedzlalem, 
do kogo Sl
 odnosllo. Gorszyl Sl
 dZladek 
tymi powstancami, ktorzy od Idel powstania 
odeszh, 0 powstamu mowili ruech
tme i nie 
wspommali tego, co zdziatah w przeszlosei. 
Istotme byia w tyrn pewna mekonsekwencJa, 
Ze stary profesor Tretiak "wstydzll Sl
", Jak 
dzradek Sl
 wyrazH 0 nim, sweJ rewolncyjneJ 
przesziosci. Kiedys, jako mlody student ki- 
JOWSki, na rozkaz Rzltdu Narodowego druko- 
wal I rozdawal po wslach ukraillsklch "Ziol4 
Hramot
" obwieszczajl!cll wolnosc chlopom, 
a potem mgdy do tej przeszlosci nie chcial 
wr6cic, mgdy me chcial z Dubieckim razem 
wznowlc prac okofo meprzerwalnosci powsta- 
ma. 
Taklch mekonsekwentnych rewolucJoni- 
stow byi'o w KrakoWle wi
ej. ':'lie bez pew- 
neJ satysfakcJI opowladala ciotka Wanda 0 
panl Pelagli Dq,browskieJ, przed laty niebez- 
pleczneJ rewolucjonistce, ktora wraz 2: m
zem 
Jaroslawem Dllbrowskun walczyla na bary- 
kadach komuny paryskiej. Dllbrowska osrad- 
ia w Krakowie i byla w Jednej ze szkOl Zen- 
skich dam
 klasowq., gdy wybuchl tam spor 
o nauczame relign Mimo rewolucyjnych 


Nr. 10 (52) 


W DRODZE 


SIr. J 


, 
AN 


n 
 , 


przekonan, Dfl.browska toczyia walk
 wiaSnie 
z tynu, kt6rzy nauk
 religii usunq,c ze szkoly 
chcieli. 
Lecz najwI
ksze rozczarowanie, ktOrego 
dhIgo zrozumiec nie moglem, przeiylem w 
zwillZku z Sybirem I Syblrakaml. Dzmdek 
Longchamps mowll nam 0 Sybirze, zaprowa- 
dzil nas na wystaw
 obrazow Sochaczewskie- 
go, gdzie uczyl i opowiadal 0 cierpleniach 
skazancow polsklch. Bawilismy Sl
 nawet w 
Syblr (znowu za namowll dziadka), ktora to 
zabawa polegala na sledzemu "w budach", 
skleconych z krzesei nakrytych kocami. Dla 
wI
kszego wrazeme czytala nam Krzysia opo- 
wiadanie 0 Srulu z Lubartowa, t
skni¥ym 
na Syberir za PolskI} Staranme Uumaczyia 
nam wszystkie szczegOly. 
I Jakos mediugo po wlzycle dzradka zje- 
chai do nas gosc mezwykly, ktory na Sybirze 
przebywai. Gdy uslyszelismy 0 tym, pami
- 
tam, ze diugo naradzaiem Sl
 z slostraml I PY- 
talem rodzicow. 
Wuj Kazlmlerz, kuzyn ojca, a syn stryja 
Antomego, doktora z Warszawy, byl nieuda- 
tym czlonklem rodziny. Nleudaiym, poniewaz 
nie skonczyl umwersytetu i zamiast osi
sc na 
miejscu, wolal wrocz
g
 po sWlecie. zarabiajq,c 
duzo, a wydajq,c Jeszcze wi
cej. Ai wreszcie 


KI 


znalazi Sl
 na Sybern. gdzle plsai, ie dobrz;e 
mu si
 Wlodla. 
- Pewme blaguJe - powiedzia.la clotka 
Helena i zacz
la opoWladae 0 awansle swego 
syna w 12Jbie Skarbowej. 
WUJ Kazllmerz donosil, ze najpiezw byl 
kupcem, potem budowniczym, potem roysh- 
wym, a ie medlugo chce przystq,pic do poszu- 
klwania zlota. Nle Wlem, de prawdy bylo w 
tym wszystklm, ale Jeg() dlugIe listy peine 
byly ciekawych szczegolow. 
Wuj Kazimlerz byl piezwszyrn czloWle- 
klem, 0 ktorym slyszalem, ze "uclekl na Sy- 
bir" a nie do Amerykl. Zawsze opowladano 
nam 0 uCleczkach z Sybiru I znalem wspania- 
h.j. 11lstorl
 Rufma PlOtrkowsklego. Lecg 0 
tym, by ktos z Warszawy przed dokuczliwy- 
mi dluzDlkami "uciekl na Sybir", me sly- 
szalem. 
- Tam z niego zroblq, czlowleka- 
stWlerdzlla z pewnq, przyjemnoscill clotka, 
ktora meopatrznie pozyczyla mu piemlldze. 
Wuj Kazunierz zJawil Sl
 w kraju, bo 
odzledziczyl jaku'i spadek. 
- Taki ma zawsze szcz
scle - we- 
stchn
la ta sama ciotka. 
- Tylko nie w kartach - dodal ojciec.. 
Przyszedl do nas wczesnym popoludniem. 
Wysokl blondyn, we futrze wlosem na Wlerzch, 


STRONNICTW A pal YCZNE W. BRYT ANII 


Jednp z najosobliwszych cech brytYJskie- 
go systemu pohtycznego jest wpi'yw, Jakl WY- 
warl na mego na przestrzem dziejow ksztait 
sali posledzen Izby Gmm. Od r 1547 do r. 
1834 posiedzema Izby Gmm odbywai'y si
 w 
St. Stephen Hall, w podluzneJ sah, gdzlP 
partlc poIityczne zaJmowaly mieJsce kama po 
JedneJ stronie Dzis dwa rz
dy rzezb stoH- 
cych na przeclw siebie wzdhlZ dwoch seian, 
uparnl
tmaJft naJwybltmejszych przedstawicie- 
h iycia pohtycznego owych czasow. Wystar- 
czy wymlemc slynne nazwiska Pitta i Foxa, 
Clarendona I Hampdena, Walpole'a I Chatha- 
ma. Kied} po poiarze z r. 1834 odbudowano 
sledzlb
 Izby Gmm, zachowano ten sam po- 
di'uzny ksztaU, tak wyrainie kontrastujq,cy 
z formq, amflteatralnl}, przYJ
t
 przez wI
kszosc 
mnych parlamentow. Zaclekle bombardowa- 
nie nocne 10 maja 1941 r. znow zmszczylo 
gmach parlamentu, nowa Jednak sledzlba, Ja- 
k
 zamlerzajlt wzmesc po wojme, pozostanie 
Wlerna, dZI
kl wstawlennictwu premlera Chur- 
chIlla, dawneJ tradycji. 
Kledy premier ChurchIll zawladomli' Iz
 
o powolaniu specjalneJ komlsJI dla przygoto- 
wama planow nowego gmachu parlamentu. 
wyrazli przy teJ sposobno
cl sWOJ pogilJ,d. 
"DecyduJemy 0 ksztai'cle naszych budowli 
pubhcznych, nast
pnie Jednak Ich ksztalt 
wpiywa na nas sarnych. Cudzozlemcom mo. 
ze to si
 wydawac osobliwe, tym niemmej 
Jest to rzeczYWlsty czynmk naszego zycra po- 
htycznego Sala posledzen, zbudowana w for- 
mle amflteatralnej, chociaz JeJ ksztai't tak 
odpoWlada roinym teoretykom iycra politycz- 
nego, ma Jednak t
 wad
, ze pozwala kaideJ 
Jednostce I kazdeJ gruple umlesclc Sl
 w do- 
wolny sposob w stosunku do srodka sah i w 
ten sposob przYJmowac dowolne odcleme wach- 
larza pohtycznego stosowme do okolicznotici. 
Ze swej strony jestem-mowli' Churchill-zde- 
cydowanym zwolenmkiem systemu partIi rZIl- 
dowej I partir oPozycYJnej, ktory przedkladam 
ponad system grup pohtycznych. Obserwo- 
walem wiele parlamentow, i swiadomych swej 
odpowiedzalnoScI, i pelnych dobreJ woli, ale 
mszczonych przez system drobnych grup. 
Prostokl!tna sala posledzen zdecydowame 
faworyzuJe nasz system angielskl". 
W ten sposob posiowle angielscy 
dl} 
i po wojme zaJmowac miejsca zgodnie ze 
swym stosunklem do rZQ.du: po Jednej strome 
sah znaJdzle Sl
 rzf}-d b
dllcy przy wladzy I 
Jego zwolennicy, z drugIej zas strony zasill- 
dzle opozycja. W tym systemie me b
dzie 
mieJsca, ktore mogiaby zaJllc partra centrowa, 
a IktOrej powstame byioby prawdopodobne, 
gdyby sala posledzen zostala zbudowana w 
formle polkola. 
Od poczl}tku naszego stulecla Izba Gmin 
dzlelHa Sl
 wyrazme na prawl! i lewq, stron
 
dlugIej prostoklltnej sali - na dwie grupy 
zasadnicze: konserwatyst6w I hberalow. Z 
blegiem czasu w mlar
 wzrostu uprzemyslo- 
wieRia, Labour Party stawala Sl
 z wybor6w 
na wybory coraz silniejszq, i wreszcie wyloml 
Sl
 system trzech partii, ktory, zdaniem pesy- 
mlstow, mml pociq,gnq.c za soblt komec ustro- 
JU demokratycznego. 
Ale tradycja nie miala jednak siusznoScI 
Demokracja skorzystala z systemu trzech par- 
tn. Parlament zmuszony by! dac dowOd jesz- 
cze wi
kszej aktywnosci. Kaidy krok, pro- 
ponowany przez rz
d pozostajllcy przy wla- 
dzy, byl poddawany skrupulatnemu badaniu i 
uzupelniany poprawkami, zgodnie z zyczenia- 
ml szerokiej masy wyborcow w stopniu 0 
wiele wi
kszyrn, nii si
 dzialo w przesZl08Ci. 
Jednoczesnie, podczas tych przemlan, partia 
hberalna, niegdys prawie wszechpo
zna, 


o ULI ACH W ARSZA WY 
J _ 


rozgrywala z gory przegranq, bltw
. Czynmkl 
post
powe pocz
 zwracac Sl
 ku partir ro- 
botmczeJ w dq,zeniu do osiq.gm
cla swych 
celow pohtycznych. Z drugIeJ strony znacz- 
na hczba przemysi'owc6w, ktorzy przez wiele 
lat fmansowah parti
 liberalnl}, przeszla do 
obozu konserwatystow. Inni Jeszcze hberaio- 
Wle stworzyh grup
 mezaleznf}-, grup
 "naro- 
dowo-hberalnych", odznaczaJq.clJ" Sl
 wyraz- 
nymi sympatIami dla zasad pohtykl konser- 
watywneJ Tak WI
C za naszych czasow, w 
ostatmm parlamencle anglelsklm trzy partie 
byiy reprezentowane przez 331 konserwaty- 
stow, 171 labourzystOw i tylko 47 hberalow, 
z czego 28 zahczalo Sl
 do narodowo-liberal- 
nych. 
Czego mozemy oczekiwac w przyszioSci'" 
W mrar
 zbhzama Sl
 ternl1nu wyborow posz- 
czegolne partIe okre
laj!} ponownie sw6j pro- 
gram pohtyczny 
Tak np. konserwatysci wlerzll w post
p, 
dokonywuJltcy Sl
 w ramach taklego spore- 
czenstwa, Jakie dZls istnieje - Ich zdaniem 
lepleJ Jest poprawlac to co dzislaj iBtnieJc, 
mz burzyc caly system I odbudowywa
 go od 
pods taw. PartIa konserwatywna trwa przy 
zasadzle wolnosci prywatnych przedsl
biorstw, 
bez wzgl
u na to, czy pracuJI! one na korzysc 
wlelkiego fmansisty, czy tei drobnego przed- 
sl
blOrcy, - mnymi S:iOwy, bez wzgl
du na 
to, czy przynoszf}- zysk potentatom przemyslu 
czy ma!ym sklepikarzom. N alezy rowniez do 
przedsl
blorstw prywatnych upodobni
 przed- 
sl
blOrstwa orgamzowane przez pailstwo; do 
teJ formy ImcJatywy gospodarczej pailstwo 
ma prawo tak diugo, Jak diugo nle zacznie 
wykonywac zbyt szerokieJ kontroh. Plan 
konserwatywny przewlduJe zapewnienie dla 
wszystkich pracy po wojnie przy rownoczes- 
nym utrzymamu zaloien I mozliwosci inicja- 
tywy prywatnej. Pragnq, konserwatysei po- 
wI
kszema produkCJI I podmeslema eksportu 
o 50' 0 w stosunku do poziomu przedwojenne. 
go. Wreszcie zyczemem konserwatystow jest 
zdrowe I zNwnowaZone gospodarczo rolmct- 
wo, rozwoJ zasobow kolomalnych I usuni
cle 
wszystkich tych form kontroh, wprowadzoneJ 
w czasie wojny, ktore dZlS nie sq, juz absolutIuJ 
komecznoscill. 


STANISLAW BALINSKI 


BAllADA 


Matko mOJa, 0 matko Jedyna, 
Idziesz wolno AleJq Repnina, 
W r{}ku ntes
esz torebk{}, pakunk!, 
Pewno 
dziesz zalatwiac sprawunki, 
Zamyslona, zlekka usm!echni{}ta, 
Takq Cwb
e z dz
ec
nstwa pami
tam. 


Matko mOJa - n
e()haJ Bog C

 broni - 
Ty masz uSmieoh, a Tobie ze skro'nt 
Plynte krew 
 no, r
k'!t masz rany, 
I twOj plaszcz caly krwiq jest zbluzgany. 
Tak n
e mozna... Krew splywa jak fala, 
Boze drog
, szukaJmy szp
tala. 


BiegniJ szybko, 0 Matko jedyna, 
NaJpierw prosto, AleJq Repnina, 
Potem Placem Trzech Krzyzy, gdzie klltlqa 
Trzcch Obroncow Rpod ru
n wyziera, 
Potem b
egntJ !tlkq Gocn11 '10, 
Potem zalcrec przy placu Hatlera. 


Wiele sposrod celow, wysuni
tych przez 
konserwatystow, chcralyby rowniei osil}gnllc 
partIe robotnlcze I hberalne, innymi Jednak 
srodkami. Kluczowq, tezq. doktryny labourzy- 
stow jest nacJonalizacja podstawowych prze- 
m
si'ow I gMwnych uSlug-spolecznych,-mny- 
mi slowy - poddanie kontroli panstwa. La- 
bourzysci podkreslajq., ze narod nie moze by
 
dostatecznle zabezpieczony przeciw agresJi, 
nie moZe istniec peine bezpieczenstwo jednost- 
ki przed n
dzll, pema opleka nad rozwojem 
demokracJI i wolnosci, JeZeh zasadnicze czyn- 
mkl pot
gi gospodarczej, naJistotniejsze srod- 
ki produkcjl me znaJdf}- si
 w 
kach ZblOro- 
WOScI lub pod kontrolq. publicznl!, i jeieli sUa 
mihtarna nie zostanie poddana skutecznej 
kontroh swiatowego autorytetu politycznego 
Labour Party zamierza Bank Angielski 
uczymc m.stytucJIl rzq.dowlli poddac wszystkle 
przem.fSi'y kontroli publiczneJ tak, aby posia- 
<.lac w swym r
ku zabezpieczeme przeclw an- 
tyspolecznym praktykom kartelowym I prze- 
ciw sztucznemu podwyiszaniu cen. 
Coz zamlerzaJij ofiarowa
 liberalowie, 
ktorych partIa w CI:}gu ostatnich stu lat dzie- 
si
ciokrotnie znalazia si
 u wladzy i pOfozy- 
la podwahny ustawodawstwa spotecznego Wlel- 
klej Brytami. UJmuJl!c rzecz krotko, hbe- 
ralizm broni trzech wolnosci: wolnosei osobi- 
stej, wolnosci polityczneJ, wolnosci gospodar- 
czej. Zwolenmcy hberalizmu zwalczajlt przy- 
Wlleje klas lub grup, w jakiejkolwiek by one 
wyst
powai'y postacl, czy jako przywileje pew- 
neJ warstwy, czy bogatego i po
inego kar- 
telu, czy jaklegokolwlek mmlsterstwa. 
Liberalowie pragn
hby przekreslic cia i 
wszelkie mne przegrody tamujq.ce wymian
 
handlowq, mi
dzy narodarnl, pomewaZ obawla- 
Jq, Sl
, ze wOJny gospodarcze pocl:}gajl! za 
soblt wOJny sWlatowe. Sq. tei oni zwolenni- 
kami powaZnej hczby reform spolecznych i 
gospodarczych. Caikowicle uznajllc pozytek 
mezalezno
cl handloweJ zarowno fabrykanta 

ak. I kupca detalicznego, pragn
liby usunq,c z 
ZYCla spolecznego wszystko co moze stac si
 
monopolem. Na koniec, strzegll zazdrosnie 
wolnosCI jednostki, wolnoSci slowa, wolnosci 
prasy I zgromadzen. 
Poza wyiej wspomnianYIm stronmctwarnl 


Oddech temo mi skron\ przyspiesza, 
Nazwa ultc z ulicq 81f miesza, 
N
e pam
{}tam JUz, ktora Jest C!emna, 
](tora Jasna, a ktora Podz
emna, 
Potrac!lem 
mwna i slou'a, 
Ta przed nam
, to Jest Suworowa. 


BwgniJ szybko, to JUz niedaleko, 
Jeszcze ghetto Nae wiesz, co to ghetto' 
Nie rozumiesz? Jalc Ci wytlumaczyc1. . 
N
e placz Matico, tam juz ntkt nie placze, 
N
kt nte cierpi i n!kt si{} nie brom, 
Idi przez ghetto za nimi, Jak Onl. 



 


Potem 7mnaesz llimmlera ulic
, 
Nie mruz oczu, spojrz prosto w tablw{}, 
Potcm jeszcze Jakis placyk wqskl 
I juz jestd u siebie... Powqzki. 


Brzozo mrla, grab 'matld o
lacaj, 
JI(1t/w mOla, 't/ie wracaJ. nie wracaJ.. 


brytYJsk.a. oplma pubhczna b
dzle jeszcze 
mogta wybierac ml
dzy doktrynq. komum- 
stycznq., programem Common Wealthu i gru- 
py tzw. "niezaleznych" z PartIi Pracy. 
Komunizm, rozporzlldzaJJ1.CY w tej chwdi 
tylko Jednym mlejscem w parlamencle, wzmogl 
podczas wOJny swoJe wplywy w sferach ro- 
botmczych, pozostaje jednak nadal jako 
stronmctwo bez lStotnego znaczenia w zesta- 
wlemu z gfOwnymi partiami pohtycznymi. 
Common Wealth, organizacJa zalozona wkrot- 
ce po wybuchu wOJny przez dawnego pos:ra hbe- 
ralnego Sir Richard Acland'a, zyskiwalmiejsca 
w parlamencle podczas krotklego okresu, kledy 
wysuwal swych kandydatow w wyborach cz
s- 
clOwych, gdzie dWle glOwne partie nie ubieg- 
gaiy si
 0 mandat ze wzgl
du na zawarty ro- 
zeJm polityczny. DziS Jednak wszystko wy- 
daJe si
 wskazywa
, Ze blednf}- te walory, 
ktoryml partIa przyciq,gala iSwych zwolenm- 
kow. Krystahzujl! Sl
 rowniez przekonama 
wy.borcow I przerzedza Sl
 typ obywatela, 
ktory c
sto zmlenial swe przekonania poli- 
tyczne i szedl latwo za blyskotliwij nowoscif}-. 
Common Wealth usilowal w ostatrum roku 
zawrzec sojusz z komumstaffil i labourzysta- 
mi w celu stworzenia zJednoczonego frontu 
przeClw konserwatystom Klec1y przewodni- 
cZllcy Common Wealth'u uJrzal niepowodze- 
me swoich zamlarow, podal Sl
 do dymlsJi. 
Pohtyka tej partir, jak wskazuje Jej sama 
nazwa, oplera Sl
 na hasle upowszechmema 
srodkow produkcji. Co do innych zagadnien 
oblecuJe ona demokracj
 zarowno w iyciu 
gospodarczym Jak I pohtycznym. 
Nlezaleina Partia Pracy, posradaJllca 
trzech czionkow w parlamencle, zaj
a zdecy- 
dowane stanowisko przeclw wojnie, tracllc 
tym samym znacznq. 1icz
 swych dotychcza- 
sowych zwolennik6w 
W nadchodZl}cych wyborach okolo 2.000 
kandydatow przedstawi si
 wyborcom. Obec- 
ne przewldywama hczlt si
 z 600 kandydata- 
mi konserwatywnyml, 600 labourzystami, 500 
hberalaml, 50 komunistaml, 60 czlonkaml 
Nlezaleznej Partu Pracy, 50 czionkaml Com- 
mon Wealth'u, 40 narodowo-liberalnyml. Znaj- 
dZle si
 tei, jak zwykle, kilku kandydat6w 
mezaleinych. Stanq, om wszyscy do wallO 0 
640 mleJsc w parlamencie, a wi
 0 25 wi
cej 
mz dotychczas. Zwi
kszemc liczby mandatow 
wynika ze ZIman przeprowadzonych w rozgra- 
niczeniu okr
gow wyborczych. 
Obywatele brytyjscy, zarowno m
zczYZni 
jak koblety, pozostajf}-cy w sluibie wOJskowej, 
b
dq, nie tylko glosowac, ale takZe w dziesil!t- 
kach wypadk6w stan!} jako kandydaci do 
parlamentu. Zorganizowana b
dzie poczta 
lotmcza, korzystaJltca z przywileju pierwszen- 
stwa, dla dostarczema oddzialom odezw wy- 
borczych i dla przewleziema z powrotem Ich 
grosow PrzeWldziana jest trzytygodniowa 
przerwa ml
dzy dal4 wyborow a ogroszeniem 
wynikow, aby pozwoli
 na dol,!czenie glos6w, 
skladanych poza krajem, do glosow zlozonych 
wewnq.trz Anglll 
Jui obecnie zglosHo si
 260 m
zczyzn i 
1 kobleta sposrod szeregow armii jako kan- 
dydaci do parlamentu. Partia liberalna liczy 
128 kandydatow w mundurach, partia pracy 
66, konserwatysci - 50, Common Wealth - 
12, a komunisci - 7. Szanse giownych par- 
tii politycznych w znacznym. stopniu zalez& od 
grosow wojska. 
Nikt nie moze dokiadnie dZlsiaj przewi- 
dziec wyniku wyborow, ale jakikolwiek 
dzie 
ich wyruk, stronmctwo, kt6re otrzyma wtadz
, 
b
dzie jl} posiadac z woli narodu, ktory wypo- 
Wle 8i
 przy pomocy tajnego gtosowania w 
wolnych i uczciwych wyborach. 


w czapie baramej. M6wil przeciq,gle z rosyj- 
ska, glosern donosnym. Matce ofiarowal pudlo 
kandyzowanych owoc6w, a od ()jca 'PO kr6t- 
Jnej chwlh pOZyczyl setk
, kt6rq, obiecal zwro- 
CIC, gdy tylko spadek otrzyma. 
Gdy nas uSclsnq,
, powledzlal. 
- MOJe rakl akurat takle, Jak wy
 
- Co te ozerules si
, masz rodzin
? 
spy tala matka. 
- Oiemlem Sl
, a jakze, tylkom Jeszcze 
nie zdllzyl dopelnic formalnosci. 
Potem zaczlIl narzekac na zimno w Kra- 
kowie i na katar, ktory tu zlapal. Na Syberii 
am w Tomsku, gdzle prowadzil sklep, ani w 
KrasnoJarsku, gdzie byl przedsi
biorclI bu- 
dowlanym, am w Jakucku, gdzle ostatnio 
przebywal, takleJ wllgoCI I zlmna I mgiel na 
Jeslem me bywa. 
- 
\1roz chwycI, rzekl zetnie, w piecach 
Sl
 pall, kozuch si
 kladzle i Jest cleplo - 
stWlerdzl1. 
Chwahl soble Syben
. OdklJ,d kolej zapro- 
wadzono, 0 zarobek me bylo tam trudno, byle 
Sl
 umlalo kombinowac. - 
W jego opowiadamu wszystko wyglq,dalo 
inaczej. Ludzi bylo tam malo I kto tylko zna- 
lazl Sl
 na Syberii musial zaroblc, chooby 1 
me chclal. Nawet polityczni - powiedzial - 
Jesh me sledzij w turmie, to majq, zarobkl... 
- Ale jakos me przYWlOzles ze sobll ple- 
m
dzv - zauwazyl 0JClec, przypominaJq,c so- 
ble wldoczme sWlezq, pozyczk
. 
- Przywiozlem I pelno, tylko ml od War- 
szawy nieszcz
shwie karta szla. 
Mo\\ll 0 lasach, 0 kopalmach zlota, w
gla, 
mledzl za Uralem Sam mlal zammr tam po- 
wrocic po uporzlldkowamu swych spraw i Z8- 
jllc si
 kopaniem zlO'ta, bo mu si
 JUz handel 
znudzil. Spotkal tam Polaka, ktory 'byl ze- 
slany z Krolestwa za 1905 rok i ktory dorobil 
si
 majq,tku. Razem ehcieliby teraz popr6bo- 
wac szcz
scia w gornictwie. 
Nle Wledzlal, Ze swym opowiadaniem 
przekreslal, wywracal, burzyl wszystko, co 
WledzIalem 0 Syberli. Przedstawiala mi SI
 
Jako kraj grozy, jako kraJ lodu i glodu, a 
tymczasem on m6wII 0 Syberii, jako 0 ziemi 
bogatej, gdZle peino bylo mozliwosCl, gdzie 
zycle bylo latwe i przyjemne I spostrzegalem, 
ze tak, Jak na powstame styczmowe, tak sa- 
mo na Syben
 Istniejq, dwa rozne punkty wi- 
dzenia, wsrod ktorych prawdy trudno dojrzec. 
Wzbudzil me wq,tpliwoSci, lecz nie dostar- 
czyl ml dowodu. Mlalem dzi
ki niemu i do- 
wod otrzymac. Dowod dziwny. 
- WIOZ
 hsty z Tomska do Krakowa, do 
nieJakiego profesora SZymaiISklegO - kon- 
czyl wuj Kazlmierz. 
Wledzlehsmy gdzle mleszka ow profesor 
SzymaiIski, to znaczy - wiedzialy siostry 
i Ja. Byl to profesor Adam Szymanski, pod 
ktorego oknaml na ulicy Kilinsklego baWl- 
lismy si
 cz
to. 
Gdy zniesiono kolej cyrkumwalacyjnq, w 
Krakowle oblegajq,cll wokol miasto tam, gdzie 
teraz clq,gnll si
 aleje Trzech WieszczOw, na 
stokach starego walu kolejowego saneczko- 
walismy w zimie, a w lecie staczaliSmY Sl
 po 
trawie. Zabaw dostarczal plant kolejowy i 
dawal sposobnosc do krzykow, kt6rych nie 
znosil mleszkajq,cy obok pan Szymanski. 0 
czasu do czasu wychylal si
 tez z okna i p
- 
dzIl nas precz. Raz poslal za nami strozk
. 
Ftora krzvczllc brzydkle wyrazy, napelmla nas 
wlelkim strachem. 
Profesor SzyrnaiIski byl starcem zm
czo- 
nym, mezadowolonyrn, zyjq,cym w odosobnie- 
niu, w malym mieszkanku n'S skraJu miasta. 
Wldujlj,C go cz
to nie wiedzielismy, ie on jest 
Adarnem Szymanskirn, autorem "Szkicow z 
Svberu", autorem "Srula z Lubartowa". nie 
WledziehSmy tego, bo malo kto 0 tyrrn pami
- 
tal w Krakowie. 
Pozniej znacznie mialem poznac Wl
cej 
szczegolow z jego zycia. 
Szymanski, Jak tylu wygnancow syberYJ- 
skich I popowstamowych tutaczy, osiadl w 
Krakowie, gdzie poswi
c:il si
 pedagogii. Lq,- 
czyla go od tamtych czasow przyjain ze Sta- 
nislawem Wltkiewiczem i Konradem Pro- 
szynsklm I, Jak oni, z twardej szkoly zYCla 
s}'lbPryJskiego wyniosl radykalizm pogl1J,d6w 
oraz niecierphwosc reform spolecznych. Ga- 
licja, Krakow, ustabllizowane konsezwatywno- 
liberalne stosunki drai:nily go, tak jak tylu 
ludzi Jego pokolenia. Wlerzyl w oswiat
, byl 
przekonany 0 kOlllecznoSci nowych metod na- 
uczama i pracy nad ludern, a spotkal si
 w 
Galicji ze stosunkami, ktorych me rozunual. 
Z Syberii przyniosl wyidealizowany obraz oj- 
czyzny, ktoremu zycie codzienne przeczylo. 
Nle plSa! wiele, bo plsarzem wlaSciwie nie byl, 
lecz dzialaczem. oawiatowym. Od czasow oglo- 
szema "Szkicow', zamilkl. Wokol niego sza- 
lala Przybyszewszczyzna, Mloda Polska wy- 
stq,plla ze swym symbolizmem, Wyspianski 
poruszyl wyobraZni
, 2eromski wstrzijsnl.j.l 
sumieniami, "Szkice z Syberii" - weszly do 
czytanek szkolnych. ale na glos ich autora, 
zq,dajllcy awietlic ludowyoh, wi
kszego upo- 
wszechmenia szk61, zreformowania metod pe- 
dagogii, malo kto zwracal uwag
. Wi
c cofnq,1 
si
 w zacisze zycia, nie mog
c si
 pogodzic 
z jego rzeczywistoSciq,. Gorzknial. Gdy przed 
smierciq, odwiedzil go moj ojciec, zastal star- 
ca narzekajq,cego na spoleczenstwo, niech
t- 
nego otoczeniu, kt6re za mrzonki mialo to, co 
on glosil. 
I 010 teraz wuj Kazio wycillgnijl list w 
niebieskiej kopercie 'Po rosyjsku zaadresowa- 
ny i m6wil: 
- Gdzle tez to mleszka ten profesor Szy- 
manski. Od znajomych z Tomska hst mam do 
niego. 
List byl od doktora Dq,browskiego, ktory 
kiedys razem z Szymanskim przebywal nad 
Lenll, a potem osiadl w Tomsku, gdzie byl 
znanym lekarzean. 
Poszedlem razem z syberyjskirn wujem 
do pana Szymanskiego. wskazuJII
 drog
. Nle 


bylo to zreszbJ, da1ek(). Zaraz za uliclJ" Kar- 
melicq, na ulicy Kil.i.i1skiego, mieszkal pro- 
fesor Szymanski. 
WeszHBmy. Bylo szare popoludnie jesien- 
ne i strOZka. mnie nie poznala. W mieszkaruu 
bylo pelno ksiq,.zek i wydaswnietw, ktore WIM- 
nym nakladem wydawal Szymailski, a ktore 
dotyczyly spraw szkolnych I Towarzystwe. 
Zreformowania Nauczania i Wycbowania 
Wyszedl do nas, ni08
c w r
ku lam
, bo 
bylo ciemno. Przywital nas niech
tnie. Wydal 
mi si
 jeszcze bardziej niezadowolonym jak 
wtedy, gdy p
iI nas od oklen, byl:'imy nie 
krzyczeli. 
Ale wuj Kazinuerz od razu serdeczme 
zaczq,1 : 
- Z Syberii jad
 do was, hsty przywo!
 
od przyjaciol, obiecalem odwledzic. 
Pan Szymanski zmieml si
, ozywil, jakby 
duch nowy wst
pil w mego. Postawil lamw 
na biurku, r
ce roztworzyl 1 w ramiona ujq,1 
WUJa a JIlme usciskal, myalq,c, zem wuja syn. 
I zaczq,1 pytac sCIszonym glosem 
- U ciekliscle? 
- Nie, przYJechalem do rodzm
, odwle- 
dzlC, interesy zamtwlc .. 
- UlaskawlOny? 
- Ja me byl mgdy skazany, ja dobro- 
wolnie tam pojechalem, Jake przedstawiciel 
lodzkich firm. 
- Ale st
knil si
 Pan za Krajem? 
- Hm . wldzl Pan, jakby to powiedzlec, 
ja lubl
 podrozow
c. Calq, Syberi
 przez tych 
szesc lat objechalem. 
Potem oddal list od Dllbrowsklego, ktory 
SZ} manskl dlugo I dokladnie czytal. prze- 
praszaJIJ,C nas, ze czym to, ale list byl od jego 
bhskich przyjaclol. Wzdychal czytajq,c go, 
przewracal kartki z powrotem, szeptal cos do 
siebie. 
Wreszcie zaczijl pytac' 
- Kiedyz Pan widzial Dq,browsklch 0- 
statni raz? 
- Mlesilj,C temu. 
- Miesiq,c? NiemozlllWe r 
- Jakze niemozliwe, przeciez jechalem z 
Tomska, me zatrzymuj
c si
, do Warszawy ty- 
dzien. Od trzech tygodni Jestem w kraju. 
- Ah, tak, prawda, Jechal Pan koleJIl. 
Za moich czasow kole! nie bylo. 
- Teraz na Syberii podroz latwa, wsz
- 
dzle dojechac mozna wygodnie. 
- A jak tam Polacy? 
- 
YJq, i zarabiajq, dobrze. Polityczm, 
je5li nie wracajll, to dlatego, ze Sl
 poienih 
i majq, rodziny. Teraz wi
ksza wolnosc. Nie- 
dawno pvla mls.1a Redemptorystow z Kra- 
kowa, ktora przejechala calq, Syberi
. ZebralJ 
wlelkie pieniq,dze od ludzi na budow
 koscio- 
tow. Sam bylem przy tym, jak Ostrowski w 
Tomsku dal im par
 tysi
cy rubli. 
Pan Szymanski wypytywal si
 0 wszy- 
stko. Niestety, wszystko przedstawialo Sl
 i- 
naczeJ, DlZ wtedy, gdy on tam przebywal. Sy- 
birak, ktOry przybyl do niego, byl inny, nie 
z tych, ktorych on znal i ktorych p8iIIli
tal 
Wuj Kazirnierz opowiadal 0 kopalniach, 0 fa- 
brykach Poklewskiego, 0 kolei. 0 interesach, 
ktore robi si
 latwo. 
Nawet towary Bi
 zmiemly. Nawet zyw- 
nosc. Po hotelach I restauracjach rosyjskich 
iywnosc byia europejska. "Szczy" wyszly 
z uzycia. 
- Nawet Jarzyny sq,? - dziwil si
 pan 
Sz:rmafiski. 
- Szklarnie zalozyli przy fabrykach, 
sam takl!, budowalem. 
- A fasola jest? 
- Pelno jej jest, amerykanskiej w pu- 
szkach. 
Przypomnial ffil si
 biedny Srul z Lubar- 
towa, ktory tak t
sknil za fasolq,. 
Az wreszcie si
 zeszli. Wuj Kazimierz 
opowiadac mu zaczq,1 0 polowaniach, 0 wypra- 
wie Lenq, po futra, 0 dlugich nocach, ktore mu 
przyszlo sp
ac wsrOd JakutOw. Mowil pi
k. 
nie i interesujq,co. Opowiadal, jak doczekal 
Wlosny i trzaskama lodow na Leme. 
Szymanski pocfuylil si
 ku niemu. Twan 
jego wyrazala naJwyZszq, ciekawosc. Przery- 
wal mu czasem. pytajq,c 0 jakles szczegoly, lub 
dorzucaj
c wlasne spostrzeiema 0 brzozach, 
o gorach nad BaJkalem, 0 zwyczajach ludo- 
wych. 
Wuj prawil 0 stepach rozleglych bez kon- 
ca lub 0 lasach cedrowych. Opisywal mu bu- 
rze zimowe i cieplo chat I brzozy pq,czkujq,ce 
na wiosn
. Znowu wrOclli do IUdzi, do cyga- 
now I 
vdow w Kamsku, do CzukczOw, Jaku- 
tow, Buriatow na wschodzie. A potem znowu 
o lasach, 0 polowaniach, 0 sniegach, wiosnach 
i latach - gadai wuj, wtrl!cajq,c jakieS rosyj- 
skie srowa niezrozumiale dla mnie. Pan Szy- 
manski zas sluchal... 
"...1 sluchal go calv w sluch zamieniony, 
z otwartymi usty, z wleplOnym wzrokiem, wzro- 
klem tym paIil i podniecal, wyrywal slowa. 
chwytal je spragniony j kladl gl
boko na dnie 
swego serea gorq,cego ." 


Te dziwne slowa nasuwajq, mi si
 same, 
gdy pisz
, nie sq, moje, skq,dt.e je wzilliem. 
gdziet one w literaturze polskiej sq, zaplsane? 
Nimi przeciez zakonczyl ten sam pan 
Szymanski swq, opowiesc 0 Srulu z LUibartowa 


"Nowe Icsiqilc:i polslcie" 
- Tygodnlk .Po18ki w nrze 12 (117) zamlesz- 
cza notatke pt. "Nowe ksiq,zki polskle'., gdzie m. 
In. plsze co nastepuje: 
"Serce sie iclska, gdy sie pomyjh jakq. pu- 
styruq, wydawnlcz" je
U chodzi 0 rzeczy polskie, 
s/l. Stany Zjednoczone z ich szdclo millonowq, ko- 
lonl" jak w1dciwie nie ale tutaj w tej dzledzlnJe 
nie dzieje. Tymczasem we Wloszech lub w Pale- 
stynle raz po raz jaka.t nowoAf polska wychodzl, 
zar6wno w polltycznej, jak I w literacklej dzie- 
dzinle. Doatajemy po prostu co pare tygodni z 
.Jerozollmy czy z 'Rzymu jakIIB now08e5 ciekaWll, 
AwtadCZIJcQ co moina zrobic5 - kiedy ste na- 
prawde ch
e" ,
		

/W drodze 1945-1946r._Strona_087_0001.djvu

			Su. 6 


W DR-ODZE 


Nr. 10 (52) 


JERZY LARREN-LENCZOWSKI 


,,8 I A t.. A" 


I 
Obok sprawy ubezpieczen spolecznych*), 
drugim zagadnieniem, do ktorego brytyjski 
rzq,d koalicyjny przywillZywal duZq, wag
, a 
kt6re rowniez ma charakter dlugofalowy, jest 
sprawa pelnego zatrudnienia (full employment 
policy). Willie si
 ono z wojnq, 0 tyle, Ze po 
jej zakoiiczeniu, wraz z przestawieniem pro- 
dukcji na cele pokojowe, trzeba b
dzie robot- 
nikow zwolnionych z przemyslu wojennego za- 
trudnie w innych gal
ziach wytw6rczosci. 
Wlasciwa jednak polityka pelnego zatrudnie- 
nia przekracza daleko w czasie bezposredni 
okres powojenny i dlatego tez wysuni
cie no- 
wych projektow swiadczy, na rowni z planami 
ubezpieczen spotecznych, 0 !podejmowaniu 
przez rZl}d koalicyjny nie tylko bezposrednich 
zadan wojennych, ale i gl
bszych reform an- 
gielskiego zycia spolecznego. 
Chronologicznie rzqdowy projekt pelnego 
zatrudnienia jest nawet wczesniejszy od pro- 
jektow ubezpieczeniowych, gdyz na ten temat 
ogloszono Bialq, Ksi
g
 juz na poczl}tku czer- 
wca 1944 r. Nalezy jeszcze dodae, ze Sir Wil- 
liam Beveridge przygotowal ze swej strony 
400-stronicowy raport 0 srodkach zwalczania 
bezrobocia i ze po wydaniu Bialej Ksi
gi od- 
byla si
 w ub. r. w Izbie Gmin bardzo charak- 
terystyczna debata. 
Projekt rZl}dowy, tak jak . go przedstawia 
Biala Ksi
ga, stanowi niewl}tpliwie kamieii 
milowy gospodarczej historii Anglii. Po raz 
bowiem pierwszy rzq,d przyjmuje na siehie 
smialo i swiadomie odpowiedzialnose za do- 
s
arczenie pracy obywatelom. We ws
pie do 
deklaracji rzq,dowej uj
to to w nast
pujq,cych 
slowach. "Rzq,d uznaje za jeden ze swych 
glownych celow i za swq pemq, odpowiedzial- 
nose utrzymanie wysokiego stalego poziomu 
zatrudnienia po wojnie". Dalej zas czytamy: 
"...Calose srodkow tutaj zaproponowanych 
nigdy jeszcze nie byla systematycznie zasto- 
sowana jako cz
se polityki gospodarczej ja- 
kiegokolwiek rZl}du. W tych sprawach b
dzie- 
my pionierami". 
Ta nuta pochwaly, wypowiadanej pod 
wlasnym adresem, jest w pewnej mierze uza- 
sadniona tym, ze zadna demokracja nie poku- 
sila si
 jeszcze 0 tak peine rozwillZanie prob- 
lemu bezrobocia, jak to obecnie pragnie uczy- 
nie Anglia. Niemcy i Rosja opanowaly bez- 
robocie, wiadomo jednak jakim kosztem ludz- 
kiej wolnosci. Anglia wybiera drog
 0 wiele 
trudniejszq, od systemow totalitarnych, gdyz 
przy zachowaniu zasadniczych wartosci de- 
mokratycznych usiluje uregulowae problem 
spoleczny, wobec ktorego najlatwiejszl} po- 
stawq, jest totalistyczna gospodarka i wpro- 
wadzenie kontrolowanego przez panstwo przy- 
musu pracy. 
Podstawowe zalecenia Bialej Ksi
gi sq, 
nast
pujqce : 
1. Chociaz projekt rZl}dowy zajmuje si
 
w zasadzie sprawami polityki wewn
trznej, to 
jednak jest jasne, ze wysoki poziom zatrud- 
n1enia white si
 z ekspansjl} eksportu brytyj- 
skiego. Podniesienie wywozu do poziomu 
}>rzedwojcnnego i ewentualne przekroczenie 
':ej granicy rue 
dzie mozliwe bez ogolnej 
stabilizacji gospodarczej w swiecie. Dlatego 
tez wainym punktem polityki zatrudnienia 
jest koniecznose wspolpracy z innymi panst- 
wami na polu ekonomicznym. Jako dowod od- 
powiednich intencji rzqdu, Biala Ksi
ga cytu- 
;e f'zere
 umow mi
dzynarodowych, jak np. 
Kart
 Atlantyckll, angielsko - amerykanski 
pakt wza;emnej pomocy, przyj
cie posltano- 
wien z Hot Springs r tez wysuni
tych przez 
1v1i
dzynarodowe Biuro Pracy. 
2. Projekt zajmuje si
 szczegolowo okre- 
sem przejsciowym od wojny do pokoju, za- 
wierajq,c propozycje planowej demobilizacji i 
utrzyman;a w tym okresie aparatu kontroli 
wraz z racjonowaniem dobr konsumpcyjnych. 
W tym samym czasie ma tez obowil}zywae 
pewna hierarchia wytw6rczosci: po pierwsze 
- eksport, po drugie - zaspokojenie podsta- 
wowych potrzeb ludnosci cywilnej, po trzecie 
- ekwipunek przemyslowy. 
3. Projekt rZlldowy przewiduje rowniez 
wplyw paiistwa na rozmieszczenie Iterytorial- 
ne przemyslu i sUy roboczej. "The Economist" 
uwaZa to postanowienie za najlepsze osiq,gni
- 
cie calej Ksi
gi. Jako zasada ma obowiq,zy- 
wae kierowanie warsztatow przemyslowych do 
g
sto zaludnionych okolic, rozporzqdzajq,cych 
rezerwq, rlj,k roboczych. Ponadto rzq,d b
dzie 
uprawniony do akcji negatywnej, rowniez 
regulujq,cej rozplanowanie przemyslowe An- 
glii. Tak np. wladze rzqdowe 
dq, mogly za- 
kazae budowy fabryki np. w Londynie, suge- 
rujq,c rownoczeSnie przedsi
biorcy jakis .inny 
obszar np. w polnocnej Walii. 
Przewidywane "sterowanie" przemyslem 
nie zmniejszy jednak zapotrzebowania ruchli- 
wej sily roboczej, 
torq, mOZDa by przerzucac 
z jednej gal
zi produkcji do drugiej. Wspom- 
nianq, "mobility of labour" projekt zamierza 
osiq,gnq,c przez rozwoj wyksztalcenia zawodo- 
wego i udzielanie specjalnych zapomog na 
nauk
 w wymiarze WYZszym od zasilku bez- 
robotnego, nlZszym zas od pelnego zarobku 
robotnika. Rzq,d ma rowniez zatroszczye sl
 0 
zbudowanie zakladow energii elektrycznej w 
przewidzianych przez projekt "obszarach roz- 
wojowych", opr6cz tego zas zalotyc odpowied- 
nil! slee komunikacyjIU}.. zapewniL koniecznq 
liczb
 domow mieszkalnych i nawet budowac 
fabryki, kt6re bylyby nast
pnie odsprzedawa- 
ne prywatnemu przedsi
blorcy. 


'*) Par. artykul "Ku czemu imie Anglia 7" 
w m. . IW). 


4. Projekt przewiduje r6wniez popieranie 
prywatnych inwestycji przez odpowie'dniq. po- 
lityk
 dyskontowq, i podatkowf}.. 
5. Rztd ¥Zie odpowiedzialny za wiaaci- 
wq. polityk
 robot publicznych. Ma obowi
y- 
wac zasada, ze w latach depresji gospodarczej 
wiadze powinny zwi£ksza
 wydatki na roboty 
publiczne. 
6. RZfd roinymi srodkami ma zapewnie 
utrzymanie sHy nabywczej w szerokich rze- 
szach konsurnentOw. 
7. Dla unikni
cia inflacji ma zostac prze- 
prowadzona stabwzacja cen i pi'ac, co pocilJ,g- 
nie za sobq. stosowanie ograniczeii podobnych 
do tych, jakie obowUp;ywaiy w okresie wo- 
jennYTn. . 
8. RZI}d 
dzie zwalczal tendencje ograni- 
czania produkcji przeciwstawiajf}.c si
 zwiasz- 
cza urnowom kartelowym, ktore ograniczajl} 
wytworczosc dla podniesienia cen. 
Tak wyglq.dajq. w skrocie tezy Bialej 
Ksi
gi. Przeprowadzona nad jej projektami 
debata parlamentarna skupHa si
 woko-r trzech 
glownych tematow. Ziozyiy si
 na nie 
 spra- 
wa ogolnej polityki finansowej, stosunek ek- 
sportu do zatrudnienia oraz zasadnicze zagad- 
nienie polityczne: kto ma by
 wiascicielem 
przemyshI - panstwo czy jednostka? Obok 
tego zwracano r6wniez uwag
 na zn.aczenie 
post
pu technicznego w produkcji, co z kolei 
wywola
o nami
tIU}. dyskusj
 na iamach prasy. 
"The EconomISt" krytykowal' deba
 par- 
lamentarnlj" twierdzq.c, ze nie stan
a ona na 
wysokosci zadania i ze teoretyczne uwagi za- 
j* miejsce praktycznych wskazaD. Rz
d, 
zdaniem "The Economist", przedstawil' prak- 
tyczne srodki zwalczania bezrobocia, tymcza- 
sem posiowie zamiast wypowiedziec si
 0 ich 
celowosci, tracili czas na zastanawianie si
, 
czy przemysi ma pozostac wiasnosciq. pry_ 
watn
, czy tez podstawowe dziaiy produkcji 
majq. zostae przej
te przez paiistwo. Jako 
argument przemawiaj
cy za pomini
ciem 
tego pytania w obecnej fazie dyskusji, pismo 
cytowai'o oswiadczenie ministra pracy, Bevina 
(socjalista), ktory zaznaczyl' imieniem rz::&- 
du, ii Biaia Ksi
ga nie przeszkadza poiniej- 
szej zasadniczej decyzji w sprawie wiasnosci 
zakiadow przemysiowych. Bevin zastrzegl' si
 
wyrainie, ie postanowienia Bialej Ksi
gi b
dl1- 
obowi
ywac bez wzgl
du na to, do kogo prze- 
mysi b
dzie naleZec. Dzis wysuni
ty wow- 
czas problem stal' si
 jednym z giownych ha- 
sel wyborczych Labour Party, dq
cej do 
upaiistwowienia bank ow, kopahi i kOlei. 
Dalsza krytyka "The Economist'a" wyka- 
zywaia, ze nie rozpatrzono nalezycie waine.. 
go tematu ulepszenia procesu produkcji. 
Troszczq.c si
 0 regularnosc dochodu narodo- 
wego i 0 zapewnienie sprawiedliwego jego 
rozdziaI:t, pomini
to, wedhIg uwag "The 
EconOlDlst'a", trzeci zasadniczy czynnik dobro- 
bytu, tj. zwi
kszenie dochodu. 
II 
Omowione wyzej reformy socjalne nie 
ograniczaj
 si
 do bezposredniego okresu po- 
wojennego, si
gajlj,c 0 wiele gl
biej i zapowia- 
daj
c istotne przemiany w zyciu narodu. 
Obo
 nich warto jednak poswi
cic kilka siow 
takze projektowi, ktory jui blisko od roku 
stai si
 obowi
uj
c
 ustawlj, w Anglii. Jest 
to tzw. Town and Country Planning Bill. 
Referent ustawy, minister Morrison, jedna z 
czoiowych postaci w Labour Party, okrealil 
j
 w parlamencie jako "epilog do stanu W)'- 
jq,
kowego". Jak wiadomo, stan wyj
tkowy, 
og::'Oszony po wybuchu wojny, pozwolil rzQ.- 


KSI
G 


dowi na rOzne energiczne posuni
cia, w zwi
z- 
ku z ktOrymi zawieszono pewne prawa oby- 
watelskie uwa.iane za pewnego rodzaju swi
 
tosl w kraju demokratycznym. Wspomniany 
bill miai bye ostatnim drastycznym krokiem 
zrobionym w imi
 wyzszego interesu panstwo- 
wego.. Jest on probq. zabezpieczenia sp	
			

/W drodze 1945-1946r._Strona_088_0001.djvu

			Nr. 10 (52) 


. 



 


W DRODZE 


Str. 7 


WIKTOR WEINTRAUB 


LIST Z LON-DYNU 


Okrucloostwa nlemieclde 
Szewc, kt6remu oddawalem ,butF do podzelo- 
wania, zobaczywszy na stronie gazety, w jakq, 
buty ,byly opakowane, zdjecie z Buchenwaldu, 
wybuchnQ.1 przeklei1Btwami. Kolo Victoria Station 
tlum demollLStrowal przeciwko jencom niemiec- 
kim. W "busac'h" czy w "undergroundzie" moZna 
cze sto slyszee strzepy rozm6w 0 Belsen, Buchen-- 
waldzie czy Kramerze. W papularnych gazetach 
wieczornych pojawily sie wielki:mi czcionkami 
:hasla ,,Nie wolno nam zapomniee! !N"ie wolno nam 
przebaczye!" - "Lest we fOl"get! Lest we forgive!" 
Zaroilo sie teZ w gazetach i tygodnikach od 
list6w na temat zbrodni niemieckich. Sq. takie, 
kt6re Swiadczq.; Ze ich autorzy pod wrazeniem re- 
welacji z Buchenwaldu i in. oboz6w stracili .,r6wno- 
wage umyslowQ.: jeden z list6w przynosil np. propo- 
zycje sterylizacji wszystkich Niemc6w. Byly i Ii-- 
sty naiwne, jak np. projekt, ogloszony bodaj, ze 
w Evening Standard, aby chlopc6w z Hitlerjugend 
wychowywae w
r6d angielskich skaut6w. W pra- 
sie lewicowej byly tei pr6by ratowania malgr
 
tout konce.pcji "dIObrych Niemc6w". .Jeden ze 
wsp61pracownik6w socjaIistycznego Daily Herald 
twierdzi, ze zestawial zdjecia oprawcOw z Buchen- 
waldu z eJibumem fotografii zwolennik6w Sir 
Oswalda Mosley'a. Zestawienia te doprowadzily 
go do przekonania, ze 8J1gielscy fasz
ci, gdyby 
ich tyJko dopuBcie do wladzy, byIiby zdolni do po:.. 
pemiania takich samych zbrodni, jakimi wslawili 
sie hitlerawcy. 
Mimo jednak wszystkie wykolejenia, a raczej 
i poprzez nie, ten wybuch spontanicznego oburze- 
nia jest objawem zdrowym i gleboko pocleszajll- 
cym. Swiat wsp61czesny jest ibowiem tak ponury 
ole tylko z powodu tych 'W'Szystkich okropnoAcl, 
Jakie SQ. na nim ,popelniane. Ponury jest on i dla-- 
tego, ze reakcja moralna opinii publicznej na te 
wszystkie okropno
ci jest zadziwiajQ.co Iblada, nie- 
mal mdna. Fakt, przez to sarno juz, ze jest tak. 
tern, stal sie dla opinii swiety i nietykalny. 1 
stanowisko takie charakteryzuje nie tylko polity- 
k6w, u ktorych moze -bye one - ale nie musi - 
cnotQ. realizmu, ale takze i kierownik6w opinii 
pubIicznej: pisarzy i publicyst6w, u Irt6rych ozna- 
cza one kapitulacje z zasad. 
Dlatego ten spontaniczny i ,bezinteresowny wy- 
buch oburzenia tak oczyszcza atmosfere. Bezin:.. 
teres'owny, - bo dzi
 wla!inie, ikiedy, jakiby na 
to wskazywala polemika Aleksandrowa z Eren- 
burgiem, nie jest 'Wcale wykluczone, ze Rosjanie 
za.cznq. wygrywae karte obroiicow Niemiec, takie 
stanowisko angielskiej opinii pubIicznej jest ra- 
czej dla polityki brytyjskiej krQpujq.ce i utrudnia 
jej swobode ruch6w. 


v - Day 


.J> 


Oficjalnego ogloszenia konca wojny spodzie- 
wano sie w Londynie juz od kilku tygodni, a w 
maju nie bylo juz dla nikogo tajemnicq., ze to 
tylko kwestia dni. A kiedy w poniedzia:lek, si6d- 
mego, gazety ranD przynlosly wiadomoAe, ze "by
 
moze" w ciq.gu dnia nalezy sie spodziewae oglo- 
. Szenia koiica dzialan wojennych, nikt nie miaJ 
wQ.tpliwoAci, ze wojna jest juz w'laliciwle skoii- 
czona. Zaczelo sie wywieszanle nag. 
Wczesnym popoludnlem przyszla wiadomofl
 
o kapitulacjl Doenitza. Zrozumiano, ze juz po 
wojnie. Po mldcie rozeszla sie pogloska, iz Chur- 
chill b
zie 0 sz6stej przemawial przez radio i 
oficjalnie oglosi jej koniec. Na ulice wylegly 
tlumy. Byl nastr6j 
wiQ.tecznego podnlecenia. 
Ale przyszla swsta - i nLe. Tak samo bez zad- 
nej oficjalnej zapowiedzi przeszly nastepne dwie 
godziny. Ulice 10ndyiiskQ. naszlo coA w rodzaju 
antyklimaksu. Nastroje oklaply, ludzie zaczeli 
rozchodzie sie po domach. 
Dopiero 0 dziewiq.tej wieczorem przyszla przez 
radio wiadomoAe, ze V...J)ay bedzie jutro, we wto- 
rek, 1 ze we wtorek Churchill oglosi oficjalnie 
zakoticzenie wojny. Z zapowiedzi tej ludzie - 
bardzo logi,cznie _ wywnioskowali, ze wojna 
skoiiczyla sie w poniedzialek. 2:e zatem juz w 
poniedzialek nalezy obchodzie jej koniec. 
Kiedy po dziesiq.tej wieczorem znalazlem sie 
na Piccadilly - cala ulica - i jezdnia i chodniki 
- zalana byla tlumem fudzki:m. Tlum ten od 
czasu do czasu formowal sie w coli w rodzaju po- 
chodu, kt6ry bardzo latwo rozsypywal sie w bez- 
ksztaltnq. mase ludzkQ., aby potem przy lada okazjl 
znowu zabawie sie na chwile w maszerujQ.cy sze- 
regami poch6d. Tu I 6wdzie slyszalo sie jakies 
6plewy, ale najczeAclej ludzie dawali wyraz swo- 
jej radoAci po prostu halasujq.c I krzyczQiC. Co 
chwila podrywal sie z tlumu jaklA krzyk, zawsze 
podejmowany przez chetnych. Niewprawne ucho 
cudzoziemca nie bardzo chwytalo, co taki krzyk 
znaczyl, - raczej byl chyba po prostu samym 
dla siebie ..czystym" wyrazem radooci. Sporo lu- 
dzl wywijalo grzechotkami. Gdzie nie gd;le, w 
mlejscu gdzie tlum rzednial, pr6bowano taiJ.lczye. 
Siowo "tanlec" nle jest tu zresztq. najszczeAliw- 
szym okreAlenlem: po prostu kilkanaacie os6b 
bralo sle za rece 1 pokrzykujQ.c, krecUo sie w 
k6lko. 
Caly .ten tlum robil wrazenie rozbawionych 
dzieci. Szczeg61nego charakteru nadawala temu 
fetowanlu ta okoliczl1oAe, ze na ulicy bylo bardzo 
ciemno. Jakkolwiek blackout juz kilka tygodni 
temu zniesiono, to jednak oAwietlenie ulic jest 
bardzo skQ.pe, wedlug oticjalnego, a raczej prze- 
sadnie optymlstycznego, okrdlenia "ksiezycowe". 
W tlumie przewataly kobiety. Sporo bylo 
dziewoj w wlelokolorowych papierowych czapkach 
z napisami "Nie jestem aniolem", "Skosztuj mnie", 
"Pocaluj mnie". Ale I bez takiej zachetyatmosfe- 
ra w tej ciemnej, dusznej i natloczonej ullcy na- 
sycona byla erotykq.. Tylko co skromnlejsze pary 
obcalowywaly sie po wnekach, albo po bramach. 
Nastepnego wieczoru - juz w oficjalny dzlen 
zwyciestwli. - zabawa miala charakter gwaltow- 
nlejszy, bardziej nleskoordynowany. Ludzle mle- 
11 za sobq. jut caly dzleil plcla, sporo bylo na ull- 
cy pljanych i me
zyzn I kOblel, I cl pljanl na- 
dawa11 jej specjalnego charakteru. 
Tego wieczoru zanloslo mnle przed Palac 
Buckinghamskl. Wlelki plac przed palacem wy- 
pelnlony byl tlumem, ale charakter tegD 
tlumu byl jut Inny: byl to tlum elegan.tszy, 
bardzlej "lnteligen
kl" I spokojnlejszy. Od czalu 
do czalu kto. krzyczal "We want King", ..We 
want Georges" i wtedy tlum podchwytywal 
okrzyk, przez kllka chwll go skanduj/ic. Ale 


- 


w ciq.gu tego czasu, kt6ry przestalem przed paw 
lacem, - kr61 sie nie pokazal. 
Pojawlenie sie rodziny kr61ewskiej na balkonie 
PalB.iCu Buckinghamskiego ogl!j,dalem juz potem, 
w kinie. I oto rzecz ciekawa, obiektyw operatora 
fllmowego zlapal akurat ten moment, kiedy kr61 
czegos sie zagapil, przestal wymachiwae w kie- 
runku tlumu rekq" a mlodsza c6rka, ksiezniczka 
Malgorzata, szturchajQ.c go w bok, przypomina mu 
o jego monarszych obowiq.zkach. 
Wbrew potocznemu pojeciu 0 Anglik8ich tak/i 
pogarde dla wszelkiego ceremonialu, etykiety - 
obserwowalo sie na kazdym kroku. Wysokich 
oficer6w mozDa bylo widziee siedzQ.cych na kra- 
weznikach chodnik6w w towarzystwie szeregow- 
c6w i z takiego punktu otiserwacyjnego przyglq.da- 
jQ.cych sie zabawie. W tydzieii za!i po zwy- 
ciestwie wiekszo!iC gazet przyniosla na 
pierwszej stronie wlelkq, fotografie zwy- 
cieskiego wodza, kt6ry tylko co wrocil z Niemiec 
do kraju, - popularnego Monty'ego. Fotografia 
przedstawia marszalka Montgomery'ego, siedzq.- 
cego na lezaku w wojskowych spodniach i - ey- 
wilnej marynarce. Tak wyglQ.da galowy mundur 
marszalka Montgomery'ego. Na froncie bowiem, 
- jak to kazdemu chyba z dodatk6w fllmowycl1 
wladomo - Montgomery bil Niemc6w, ubrany w 
sweter. 
I jeszcze jeden rys tego obchodu zwyciestwa 
warto podnieAe. Nie bylo Zadnej parady wojg}{o- 
wej. .Jeden z poslow, kpt. Gammans, zainterpelo- 
wal nawet z tej okazji Churchilla. Churchill od- 
powiedzial mu, ze "okres Awi
towania zwyciestwa 
juz minQ.l i ze teraz trzeba wr6cie do trudnych 
i nieprzyjemnych zadaii, przede wszystkim do po- 
bicia .Japonii". 
Stosunkowo malo tez bylo pompy i det;ych 
sl6w w komentarZB.iCh prasowych, charakteryzu- 
jQ.cych zwyciestwo. Przeclwnle, najpowainiejszc 
z nich, zlozywszy naleZnq. danine poliwiecenlu, 
solidarno
ci i poczuciu patriotyzmu, jakich dowo- 
dy dali AngUcy w tej wojnie - podkreAlaly wiel- 
kq. role przypadku, szcze
cia czy OpatrznoSci w o. 
si
ietym zwyciestwie. 
'"Sq. wielorakie przyczyny - pisal w Nine- 
teenth Century and After Voigt - dla najgleb- 
szej wdziecznooci, iz Wielka Brytania i Imperium 
zostaly ocalone. Zostaly bhe ocalone przede 
wszystklm dzieki charakterowi narodu... Ale - 
ciq.gnie Voigt dalej - zawdzieczamy nasze ocale- 
nie r6wnie dobrze takZe 1 czemu innemu jeszcze: 
szczeiciu, wyjq,tkowemu szcze
ciu. Przez szczeA- 
cie rozumiemy pomyAlny zbieg okolicznoAci, kto- 
re sq. poza mozliwoAciQ. przewidywania i poza 
kontrolq.. A najwaZniejszymi z tych okolicznoAci 
byly bledy, popelniane przez nieprzyjaciela". 
A w pieknym artykule wstepnym EoonomiSta 
z 5 IIlaja czytaliAmy: "OpatrznoAe jednak do- 
starczyla raczej sposobno
ci niz gotoWJIICh zwy- 
ciestw, i najlepszym holdem, jaki mozna splacie 
ludziom, kierujq.cym wojnq. Wielkiej Brytanii, jest, 
ii nie opuAcill oni Zadnej sposobnosci, jakich im 
dostarczyly Uczne bledy nieprzyjaciela". 
Wir6d tych ludzi, "kierujQ.cych wojnQ. Wie1- 
kiej Brytanii" communis. opinio na pierwsze miej-' 
sce wysunela bezapelacyjnie jednego czlowieka 
- Churchilla. Uczucie og61u najdobitniej i naj- 
pro!iciej wypowiedziala karykatura Lowa: przed- 


stawia ona Pitta i Lloyd George'a, wclq.gaj/icych 
Churchilla na cok61 pornnika z naplsem: "Britain's 
Greatest War Prime Ministers". 
unia 15 maja wreszcie w obu Izbach mialy 
miejsce z oKazji zwyci
twa demonstracje hol- 
downicze dla kr61a. J:{rolowi skladal Parlament 
hold, kr610wi nie tylko jako symbol owl jedoo
C1 
Imperium. Pogarda niebezpieczenstwa, ja1Eiej 
para 'krolewska zlozyla dowody, objeZdzajq.c w 
okresie blitzu bombardow8J1e okregi Londynu, 
zjednala jej w masach 8J1gielskich ogromnQ. 'po- 
pularnose Totez w Izbie Gmin okoliczno
ciowe 
przem6wienia wyglosil nie tylko premier Churchill, 
ale m. in. talci:e i przyw6dca labourzystow, Green- 
wood. Warto tu przytoczye fragment z tego prze_ 
m6wienia "socjalisty .Jego Kr61ews1tiej Mo
ci". 
Trzeba go jednak przytoczye w oryginale, prze- 
klad bowiem nie oddalby tego smaku, - zbyt 
republikanska jest na to wsp6lczes:na polszczyzna. 
Oto ten cytat, przytoczony za Times'em: 
"We are all agreed, I think, that on this very 
historic occasion it is right that this House, which 
is part of the King in Parliament, should express 
its view 8J1d its thanks to his Majesty and his 
gracious Consort for the part they have played, 
a very generous, heavy and responsible part in 
this war". . 


Duch Banca 


Sposr6d gazet, JaKie mialem w rQku, jedy- 
nle wieczorne Evening News podkreslily, ze dla 
Polakow dzien zwyciestwa jeszcze nie nadszedl. 
Ni'e potrzeba bylo 'komentarzy. wyjaSniajq.cych 
dlaczego: r6wnoczemie niemal z wiadomoliciQ. 0 
kapitulacji Niemiec przyszla inna, szczeg6lnie 
jaskrawe 
wiatlo rzucajq.ca na tragedie narodu 
polskiego, wiadomoAe 0 aresztowaniu przez Rosjan 
Delegata Rzq.du, ministr6w, gen. Okullckiego 1 
czlonk6w Rady .JednoAci Narodowej, kt6rzy udali 
sie na rokowania do Moskwy. 
"Polska jest w S8J1 Fr8J1cisco. Duch Banca 
zjawil sie w
r6d ucztujQ.cych" - takiml slowaml 
rozpoczq.1 socjalistyczny Daily Herata artykul, 
komentujQ.cy wiadomo
e 0 aresztow8J1iu przez 
Rosj8J1 polskiej delegacji. Radykaln1e lewicowa 
"7'ribune podnosila, iz areszty wydobyly zn6w 
na liwiatlo dzienne zmore oslawionych proces6w 
anoskiewskich z 1937 r. R6wnie mocne byly ko- 
mentarze prasy liberalnej i konserwatywnej. 
A jedna:k - powiedzmy sobie otwarcie - to, 
co najsilniej wstrzq.snelo angielskq. opiniq. publlcz. 
nQ. na wiadomo
c 0 tym aresztowaniu, - a ko- 
mentarze byly takie, ze mozna m6wie 0 wstrzq.- 
sie, - to byl nie tyle tragiczny los narodu pol. 
skiego, j
u sie poprzez te areszty szczegolnie 
jaskrawo uwydatnil, He ta okolicznolie, ze podobne 
postepowanie Rosj8J1 rzucilo gleboki cien na 
mozIiwo!ic1 dalszej, pOkojowej wsp6lpracy anglo- 
sowieckiej. 
Wszelka wsp61praca zaklada lstnienie przy- 
naJrnniej w najlementarniejszym zakresie jakie- 
go
 wsp61nego jezyka, jakiegoA kompleksu wsp6l- 
nych pojee, ktore moglyby bye plaszczyznq. poro- 
zumienia. Tymczasem aresztow8J1ie w Drutalny 
spos6b podkre
liIo przeciwieilstwa w zakresie 
najelementarniejszych, najbardziej podstawowych 
zasad miedzynarodowego wsp61Zycia kulturalnych 


Z teki Zygmunta Kowalewskiego 


,.... 
..>-:' < "
"<" , <. 

'. ", Ii IfWR" . . . 
-..,.... "" 
. 
j.- f 
., '".;.,LiiL. '",' 

y,( .1. 'B) . \ . c', . . 
.... .J:':' '-e.:
 .'::-t.. "'''
 I <: . 
f ,,<;';.<'.,. ,".I\"' 


: r" " 
. L. ,,*,,'
'" .-\.....1,:'_. ..::, tjfiJ -.' 'r
'<; .,c
o(. 
'
)Jl
 s



 i:. 
" " ,w.': 
 _. 
" ) j '. ,l, ;'"
a-''' 
, ... -' i
 , '
 . ; . ' ,. . . '
, ..... . <: ,. ,. . .. . 0 . .. . _ .. . . . : . . 
 . .. 

.
t,J:.:.11 :r 
;:
.:

i 
!
t
I, ' 
 ' 
'
iI
1 n 
.
 
..' .
 i;':;¥; f
l.-' .:f
:::::..:.:::"'i.tf;..'n.=-.
't
J _! li'=:""...!
?L. n ,c:';:; 

 <
::. .. . . : . \(:i . ;
 ! , . 
 . :j\ \ ':: ,.::

,:j"y , '.:;;
 . ., < , 

: .. . . v , ' . t : 
J-'i' -: ."':>f:, 
 
. ,}f . . f 
I . 
7 !' , -B I f ..<:..
 q 
X,: ; 
 
\; '.'
: - :'
:1" 'or ':; ,. - . £t , , ' . I 'J III /li&!.. '; ' : " 
"..' ,;
 , , ' .'" .a .! "'\1 ''''" 
:.'\;.
 , . . 
I!J 
r-. 
 '""A' 
 : "'f 
':" -, . 
 . L 
{.
 : l' 
 
.. '1\_- 
 :;
' /" .., ',':t.", ("
 <{ 
'T "
.i:rJ
J"'. '. .J., '.' '\,. .. '. " 
" ":'. ,.,.' . 4/ ,
.
 ; <.\ . :t, . . --=".."'.: 
'#-
: ':.\ >-

.': ."_'", "'
 t, -.....J.., . -;:"
'::'-' -,:;'. :.
; 
,u,
. _".

 '" 
. '(\:
 
.... I I' . \ ' -:::..
 '.' L, .. : .. ' .:, .<.
 ......."." 

.._
 
': \ 

. . -:-h:; ,
."t 
1 . _ .. 
."u.

'
 -. .' .\' vuE
';;": -' 
 

. 
 ,,
__


 -':7;: \t ;:;
,./ " 
,", 
 . .. . . ;"
'r:: _ . . ;: _ 
 .. ..
 =-- .. ._ .
. .. . : . i . 
 I.. !
i:,\,
,< . " j 
:- _-
h _ - .",.,,:
! t ."
 .... ;
.; " ' · 
u ". --



 ....

.
, 
 "
'{'
4;. 
-=
 --.: 
 
" =-: 
 ..... a:. . "t::: 
. 
 
':a 
 .
. '.... d!I "'::::::. .. j 
"... ,",- 
 '." .;oW' f#- $II 
--.... _ ...;;;; _ u F=-........-I. '. '.;......, 
'. -.... -..-.. -
. - - 

 . 
 .. ..."" 


.l: 


,I:J 


...
..
:I'

 _... _
.__
,... 


, .: 


..........-...... 




.:.?: -:..-....... ._
-... 'V." .'
' .. 



XQi:; 


...--
.:-..;..:.:.: 


.
 
uh"
 


'. 
 


:"11 


'1': 
... 

 .>. 
. . "':=:
 ".
 
.... '-
.:.I _
 
..' 
-. 
. X' 
. . '.
" 
 
')
 . 


:..s:> 



. ,...; 


AIN KAREM 


'1;\.'1-...:",-. 


. '<0. 


I' 



 . 
 v: ':

 


.._ 


--- 'C " 
.':::=:.; 
...::.::::.:.::.
::
 .:::-::, _Y.. ".._ ....;
_.; 
 


...
.. -_.

'" ".........; 
:)' ""<",......w._........--::.,.:....::..
 
I' .. _.


:

 .:-,;.... 
- .
_.h. 
.. . ---- 


...... ':"..... 


l 



 .. 


narod6w. .JUZ przedtem szereg posunlee polltykl 
sowiecklej bylo dla brytyjskich zwolennik6w Ac1- 
slej wsp61pracJY anglelsko-sowiecklej klopotllwQ. 
zagadkQ., ktorej nie umlell rozwiq.zae. Ten jednak 
wypadek stawlal sprawe szczeg61nie brutalnie I 
jaskrawo. 
W dodatku, poniewaz Anglicy poAredniczyIi 
w nawiQ.z8J1iu kontakt6w z Rosjanami i dostar- 
czyli Rosjanom informacji 0 politykach polskich, 
sprawa losu aresztowan)"ch ludzl jest r6wno- 
czesnie sprawq. ich dobrego imienia. 
Zaklopotanie, wywol8J1e w politycznych ko- 
lach brytyjskich zachow8J1iem sie Rosjan, najcie- 
kawiej maZe ujQ.llord Winferton w artykule, oglo. 
szonym w Sunday Chronicle pt. ,.Dlaczeg.o czlon- 
kowie parlamentu malo m6wiq. na temat 'Rosjl ?" 
Artykut jest dla nas w konkluzjach swych nie- 
przyjemny, ale tym cenniejsze jest jego stwler- 
dzenie stanu faktycznego. 
Winterton stwierdza, ze jeAli idzie 0 stosunek 
Rosji, to z jednej strony mamy ..malq. grupe to- 
rys6w, kt6rzy popierajQ. polskie zQ.d8J1ia wobec 
Rosji w zupelnoAci, cZQsciowo z powodu uJpra- 
wiedliwionego podziwu dla bohaterskiej walki 
Polski w tej wojnie, cze
ciowo zaa, poniewaz nie 
lubiQ. Rosji Sowieckiej ze wzgled6w religijnych 
czy politycznych". Drugie skrajne skrzydlo st8J10- 
wiq.: "osobilicie popularny, ale politycznie niemoz- 
Iiwy komunista Gallacher, poza tym Pritt I jeszcze 
jeden czy dw6ch' posl6w, kt6rych zas
 jest: 
"stoje po stronle sowieckiej bez wzgledu na to 
czy jej sprawa jest sluszna czy nlesluszna" (,,7'he 
Soviet right or wronff'J. 
A reszta, ogrornna, przytlaczajq.ca wiekszoAe? 
Ta reszta - stwierdza 'Winterton - jest zupelnie 
zdezorientowana. Ludziom tym bardzo zaleZy na 
dobrych stosunkach z Rosjq., ale r6wnoczemie "po 
prostu nie wiedzQ., co roble z pewnymi aspektami 
jej polityki zagranicznej. Dlatego, gdy zabierajq. 
glos w sprawach polityki zagranicznej, staraj/i sie 
bye entuzjastyczni, gdy mowa 0 przyjatni i wsp6l- 
pracy 8J1g10-<8.merykailskiej, ale malo m6wiq. 0 
przyjaini anglo-sowieckiej". 
Lekcje politycznQ. tragedii pietnastu (czy jak 
chce komunikat sowiecki szesnastu) aresztowa- 
n)'ICh najwyra:miej wydobyl Economist. Dosko- 
nale to pismo polityczne przynioslo niedawno ar- 
tykul, w sposob szczeg6lnie wyratny uwypukla- 
jQ.cy sowietyzacje polskiego zycla gospodarczego. 
W innym artykule, poAwieconym juz bezposrednio 
sprawie areszt6w, czytamy: 
"Ta wlaAnie polityka ugodowoAci I kompromi- 
su wciQ.gnela rZQ.d brytyjski stopniowo i wbrew 
jego woli w tragedie Polski, tak it jest on teraz 
nie tylko bezsilny w pomocy sojusznikowi, dla kt6- 
rego wojna sie rozpoczela, ale i bezpo
rednio za- 
mleszany w wydanle demokrllt)"Cznych poJskicb 
przyw6dc6w ich oprawcom wieziennym (,to tMIr 
tailors"J. Uprawiana dotychczas polityka wyrzq,- 
dzila ogromnQ. szkode moralnym podstawom po- 
Iityki brytyjskiej i .brytyjskiej zasadzie obrony 
praw malych narod6w. Otiary te poczyniono w 
nadziei uzysk8J1ia przyjaznej wsp6'pracy Rosjl 
Sowiecklej, ale jeAll i cos z tej wsp61pracy za- 
pewniono sobie, to z naszej perspektywy zyski te 
nie Sll widoczne. Wedlug wszelkiego prawdopodo- 
bleiistwa wszystkie te otiary poszly Da marne, 
wszystkie ustepstwa minely sie z celem. .Je&li ce- 
lem tej polityki mialo bye bliZsze porozumienie, 
spotkala sle ona z fiaskiem". 
".Je!ili zali rezultat j8:kiej
 polityki jest tak 
zupetny rowny zeru, zwykly rozsq.dek nakazuje 
jej zrewidowanie". 
.Jeszcze przed oficjalnym oAwiadczeniem ro- 
syjskim Time and Tide pisal, Ze "sprawa polsko- 
rosyjska, od dawna uwaz8J1a za sprawdzl8J1, stala 
sie symbolem czegoA wiekszego jeszcze". 
Najblizsze tygodnie powinny pokazac, czy do 
tej rewizji polityki brytyjskiej lstotnie dojdzie. 


"liberated Poland" 


Na Charing Cross jest kino, kt6re wyspecja- 
lizO'Walo sie w tilmach sowleckich i w pro pagan- 
dzie sowleckiej. Nazywa sle one The Tatler. 
Propaganda lapie widza w swe objecla jut w 
hallu. .Jedna z gablot, to atisz Towarzystwa Przy- 
jaci61 ZSRR, ape1e, aby zapisywae sle na czlon- 
k6w. W innej gabloele mozna oglq.dae karty ty- 
tulowe szeregu broszur propagandO'Wych. Jest 
wlir6d nlch okladka, przedstawiaj/ica tegq. dzle- 
woje z warzq.chwiq. w reku. Broszura ma propa- 
gowae wArM publlcznoAci anglelskiej kuchnie ro- 
syjskq.. Z okladki tri krzyczy wlelkimi Ilterami 
napis: "OdZywiaj sie jak tw6j aIiant". Tylko widz, 
kt6ry, jak autor tych sl6w, przez dlutszy czas 
skrupulatole stosowal sie do zaleceti tego prze:.. 
pisu, moze ocenie caly jego mimowolny komizm. 
Ale widz ten nie przyszedl dla podziwl8J1ia ga- 
blot propagandowych. Nle przyszedl nawet dla 
oglq.dania samego tilmu, "Syna sawieckiego 
Wschodu", .kt6ry jest wcale zgrabnie zrobion/i 
propagandQ. braterstwa bronl r6z.nych narodowo- 

cl ZSRR, ale kt6remu daleko do wysokiego po- 
ziomu artystycznego filmaw sowieckich nlegdy- 
slejszych lat. Sciq.gnelo go do tego kina co Inn ego. 
Oto nad program zapowiedziano dodatek pt. Li- 
berated Poland. Polska jest dzi
 tak gruntownle 
odcleta od calej reszty Awiata, ze kaZdy strzep 
wieSel z niej, kaZde autentyczne zdjecie, cho&y 
nawet 1Olalo bye prGpagandowo przyprawione, 
musi wZbudzae szczeg61ne zaclekawienie. 
Mimo to dodatek rozczarowuje. przede wszy- 
stklm pokazano na nim tylko Chelm I Lublin. 
Bardzo dlugo wedrujq. "aktualnoAci" z Moskwy do 
Londynu (a na ekranach lnnych kin londyiiskich 
strssz/i juz zdjecia z Buchenwaldu). Z dodatku 
moma sie zorlentowac. ze w LubIinie ostatnle 
dzial8J1ia wojenne przynlosly duzo znlszcze6 (nie 
llczq.c zniszczeti, jakle wyrzq.dzlly we wrze&niu 
bombardowanla niemleckie), te ludzie w Kraju 
chodzq., mimo wszystko, jednak dUZo leplej ubra- 
ni, nli w Rosjl. Widae duzo wyglodzonych twarzy. 
Pokazywano r6wnieZ potworne zdjecla kilkuset 
wiQ'fni6w wiezlenia IUbelskiego, rozstrzelanych 
przez uchodzq.cych Niemc6w. Potem nledyskretny 
oblektyw aparatu wedrowal po twarzach matek 
1 zon, oplakujq.cych Amlere swolch najbllzszych 
(jest coA bardzo zenuj/icego I przykrego w takim 
roblenlu publicznego widowiska z C;yjegoA nie:.. 
szelicia). Kilkakrotnie przez dluzszq. chwile poka- 
zywano gen. Role-
ymlersklego. Zakonczono kr6t- 
kometraZ6wke zdjeclem posiedzenia Komitetu 
Lubelskiego. Autor tych sl6w szukal Da zdjeciu 
twarzy Andrzeja Witoaa. Nle znalazl go tam. Pod 
tyro wzgledem zdQ.Zono jut fUm "uaktualn1
".
		

/W drodze 1945-1946r._Strona_089_0001.djvu

			SIr. 8 


WDROD 


F 


, ' 


Hr. 10 (52) 


- 


, 
NOSCI 


DWUZNAC 
Przel!'qd po'i'yczny 


Dzieil 6 czerwca br. ostatecznie zamyka w 
Europie okres wojenny i przypieczetowuje 10s 
Trzeciej Rzeszy. Pocz
wszy od tej daty, cztery 
zwycleskle mocarstwa rozpoczynaj
 oficjalnie I
- 
czn
 kontrole Dad dawnym obszarem niemiecklm. 
podzielonym na cztery strefy okupacyjne. Nie- 
miecka pai1stwowo
t': i suwerenno
t': przestaje 
istnie. Wkrot- 
ce moze sie rozpoc
 wsp6lzawodnlctwo propa- 
gandy w audycjacn radiowych. za czym wslad 
moZe takZe latwo pOj
e wsp61zawodnictwo w ko- 
kietowaniu Niemiec. Polityka sowlecka wobec 
Niemc6w pozostaje zagadk4: opinia pamieta za- 
r6wno wys
pienla Erenburga, jak I nagane, 
kt6nJ otrzymal. Prasa rosyjska atakowala gwal- 
townie chwilowe funkcjonowanie I'ZIIdu flensbur- 
skiego - marsz. 
ukow na zapytanie jednego z 
dziennikarzy 0 Komitet Wolnych Niemc6w marsz. 
von Paul usa, uchyIil ide od odpowiedzl... 
Kompromisy 
Prowlzorycznym zalatwieniom sprawy nie- 
mieckiej i austriackiej towarzyszy kompromis w 
sporze 0 Triest. Marsz. Tito zgodzil' sie na tym- 
czasowe rozgraniczenie, pozostawiaj
c Triest w 
obrebie komendy marsz. Alexandra. Jugoslowianie 
ewakuowali miasto I jedynie 2000 titowc6w ma 
pelnit': obowillZki oddzialu okupacyjnego w za- 
chodniej czesci Istrii, podlegaj
c dowodztwu 
angielskiemu. Tyro samym Jugoslowia zatrzy- 
mala w dalszej bezpo
redniej okupacji wchodniq. 
czeSt': Istrii i Gorycjl - kompromls uczynil zadost': 
zasadniczemu stanowisku angielskiemu, iz nie 
moze bye aktu sUy, Jugoslowianom za
 daJ 
satysfakcje kontroIi wojskowej nad skrawkiem 
przedwojennego terytorhim Wloch. 
Wszystkie te porozumienia - a kaZde z nich 
polega na zmianach w linii granicznej miedzy 
wschodniQ a zachodnl
 okupacj
 - wyglQ.dajq. na 
upl'Zlltanie stolu przed konferencj
 Wielkiej 
Tr6jki, zapowiadan
 na czas najbliZsZY. Cho- 
ciaZ w Izbie Gmin byly gorq,ce zyczenia, 
by spotkanie na
pilo wreszcie gdzie indziej, nlz 
w Rosji lub na jej pograni.czu. premier musial 
wyrazit': zal. ze Londyn nle moze bye tyro miej- 
scem. Gdy dojdzie do nowej konferencji Wielkiej 
Trojki, bedzie sie ona odbywae w warunkach 
istotnie nowych. Prez. Truman zetknie sie ze 
Stalinem po raz pierwszy, nie zwiQ,Zany Zadnymi 
poufnymi przyrzeczeniami. Premier Churchill 
natomiast, konferujq.c z wodzem komunistyczne- 
go panstwa, 
dzie mie<: za sob4. przedwyborcze 
oliwiadczenie, iZ ustr6j socjalistyczny nieuchronnie 
wytwarza swoje Gestapo. Nie wchodzq.c w meri- 
turn uwagi Churchilla, kt6ra w kraju tak dojrza- 
Iym 
litycznie jak Anglia, okazalaby sie, w razie 
ZWYClestwa Labourzyst6w, zapewne niesluszna, 
trzeba stwierdzie, ze Churchill kilkakrotnie jasno 
powiedzial, jakiego losu obawia sie dla Europy. 
W broszurze wyborczej premier brytyjski nie 
mowi 0 partii konserwatywnej. ale 0 Anglii, jej 
potrzeb.a<:h I. zadaniach: 
lIda od wyborc6w, by 
uczynih J
 sdnq. "gdyt tylko wtedy jej glos 
- 
dzie sle liczyl na najwytszych radach swiata". 

powiedziane spotkanie pokaZe, w Jakim 
stopmu 6w glos istotnie sie liczy. Swiadczy do- . 
brze 0 jego powadze pewien sukces w AustrU i 
TrieAcle, podczas gdy nlepokojq,ce liwiadectwo da- 
je sprawa polska I swlezy Incydent bomholmski. 
Harry Hopkins, specjalny wyslannik prez. 
Trumana, 
witlcy przez dlUZsZY czas w Moskwie, 
dal w Paryzu do zrozumienia, ze wiezie dobre 
wiadomosci talde i w sprawle polsklej. Radio 
paryskJe oznalmilo w6wczas 0 bliskim uwolnle- 
niu aresztowanych przez Rosjan czlonk6w pol- 
skiego rzQ.du i przyw6dc6w politycznych Kraju. 
Gdyby bylo to prawd$, z polskich serc spadlaby 
cie
a troska, Brytyjczycy zaj, kt6rzy przygoto- 
Wall owe niefortunne spotkanie, r6wnlez odczuli- 
by glebok
 uIge. Przywr6cenie jednak wolnosci 
kilkunastu, choeby najwybltnlejszym jednostkom 
nie jest jeszcze otwardem bram oboz6w koncen: 
tra
j.nych Iicznym zolnlerzom ArmU Krajowej, 
UWleZlonym przez Rosjan, nie jest: jeszcze zaprze- 
staniem deportacjl I zrezygnowanlem z terroru 
jaki spotyka sie czesto na ziemiach polskich. ' 
Zwolnienle aresztowanych usunie grozbe jaka 
istnleje dla honoru Europy, nle posuwa j
dnak 
naprz6d .prawy polsk!ej. Wszelkie pertraktacje 
mUSZIJ opierae sie na zaufaniu, kt6re Rosja bar- 

o dotkliwie naruszyla, OBtatnl gest, jakl uczy- 
nIl rZlld Rzpl1tej, godz4c sie na ujawnienie swych 
przedstawicieIi w Kraju I na Ich kontakt z wla- 
dzaml sowieckimi, spotkal sle w odpowiedzl z 
brutaln
 represjq. 3akliZ gwarancje maj
 ludzie, 
kt6rzy doliwiadczyIi wiezienla, ze nle czeka Jch to 
samo, gdy tylko powledzli "nle" wobec swle:tych 
:tq.daii sowieckJch? R6wnoczdnie m880we prze- 
siedlanle Polak6w, zamleszkalych na wsch6d od 
linii Curzo
 ma stworzyt': fakt dokonany, pod- 
czaa gdy wladomo, ze rzQ.d polski kategoryczme 
teze Curzona odrzucu. . 
Dlatego td z du:tyml zastrze:tenlaml trzeba 
przyjmowat': optymlstyczne pogloskl 0 mozliwym 
rozwiliZ8nlu sprawy polsklej. Nle katde rozwillZS- 
nie jest dobrym rOzwlqzaniem. Komentarze wy- 
slannlka prezydenta Trumana, 3. Davlesa, zna- 
nego ze swych sympatU prosowleckich, Jakie po- 
czynll wobec stanowiska premiera ChurchlUa, 

rzml
 nlepokoj
co. Wynlkalo by bowlem z nich, 
ze Cburch1l1 got6w jest zadowollt': sie utworze- 
niem taklego 1'ZIIdu. kt6ry nle skladalby sle wy- 
I
cznie z komunlst6w. Wylq,cza sle natomlast 
czlonk6w legalnego rzQ.du polski ego, przy r6wno- 
czesnym uznawaniu konlecznoscl udzialu ]udzi 
Lublina. 
Jest to mnier nawet nii Jalta. 'Poprzednio i 

nglicy, 1 .nlellczne grupy polskle, sklonne. przy- 
J
 dyskusJe na podstawie jaitatiskiej, interpreto- 
waly postanowienia Wlelkiej Tr6jki w ten spos6b 
ze zapowiadany rzlld krajowy skladalby sle 
 
przedstawicieIi pieciu stronnlctw, przy czym ko- 
munl
ci otrzymaliby jedn
 piq.
 tek ministerial- 
nych. Dzi
 I takie ujede naleZy do przeszloscl. 
Jak do
d spotkania Wielkiej Tr6jki nle przynlosly 
Polsce nic dobrego. 3ezeli obecnle przed ponow- 
nym spotkaniem, usiluje Bie usun
 r6znice w 
sprawie polskiej, trzeba sle obawia
, azeby czcze 
pozory nle zostaly przedstawione jako przywr6ce- 
nie Polsce wolnooci. Dewiz
 polsk
 moglo by 
dzisiaj byt': zdanie: 2'imeo Danaos et dOna 
ferentes. . 
Po raz plerwszy momi tego swiata 
d
 pro- 
wadzit': swe narady, worni od ich dotychczasowego 
glownego tematu. Zni'lrnelo zagadnienie pokona- 
nia Niemiec i spotkanie staJe sie quasi-konferen- 
cj
 pokojow
 gl6wnych mocarstw. Bedzle uno 
bardziej od San Francisco decydowat': 0 przyszlo- 
Io.ci swiata. R6tnice wystepujqce w polltyce oku- 
pacyjnej wobec Niemc6w lJwiadcz
 0 braku wsp6l- 
nych plan6w organizacjl pokoju. To sarno wra- 


zenie doniinuje w prasie amerykailskiej., obser- 
wuj
cej przebieg konferencjL San Francisco mia- 
10 zakoilczyc !!we prace 25 maja, dzis. za
 wsrod 
cierpkich uwag opinii, obiecuje sie Wielkq. Karte 
nowoczesnego swiata na koniec biezq.cego mie- 
siq,ca. 
Zdawalo by sl(!, ze uroczysta formula trak- 
t
tu 9:ngielsko-s?wieckleg
 m6wiq.ca 0 nieposzu- 
klwamu nabytkOw terytorialnych I nieinterwenio- 
\vaniu w sprawy wewnetrzne drugich pafistw po- 
winna da
 zdrowq recepte- .wsp61pracy. Ale w in- 
terpretacji sowieckiej zasada ta nabiera dwu- 
znacznooci. ZwijJzek Sowiecki posiada forme 
pr
wnq. fed.er
cji i oczywi
cie przyl
czenia sie no- 
we) r
pubhkl nigdy nie bedzie traktowal jako 
aneksJl cudzego terytorium. Legalnolie za
 wla- 
dzy w obcym paiistwie Rosja widzi nie w kon- 
t
uacji l
alnego rzq.du i w utrzymaniu ciq.glo
ci 
panstwoweJ, lecz w administracji wylanianej 
przez blizej nieokreslonq. "wole ludu". A na "wole 
ludu" nle tylko mozna, lecz i nalezy wplywae 
w imie walki z faszyzmem... 
Ta zasadnicza dwuznacznos
 obcitlza takze 
formuly przygotowywane w San Francisco. Zna- 
lazla ona swoj wyraz w sporze 0 zasady trustee- 
ship i funkcjonowanie Rady Bezpieczeiistwa. 
Mimo powiekszenia uprawnleii Zgromadzenia. 
Ogolnego, Becurity Oouncil pozostaje najwatniej- 
Q. czeaciq. nowego aparatu miedzynarodowego. 
Do niej nalezy rozpatrywanie spor6w, udzielanie 
zalecen, W)oznaczanie sankcji, potepianie agresora 
i kierowanie przel!iw niemu slly zbrojnej Zjedno- 
czonych Narodow. Zgodnie z projektaml jaltail- 
skimi uchwaly Rady Bezpieczeiistwa majq. wy- 

ga
 nie tyiko wiekszooci glosow, ale takze i 
Jednomyslno
ci wszystkich pieciu wielkich mo- 
carstw, bedq.cych automatycznie - z tytulu swe- 
go znaczenia - czlonkami Rady. Pociq.gajq.cy ter- 
min "jednomyslnosci", podsuwajqcy poj(!Cie jed- 
nose! i solidarnosci, oslania fskt, ze kazde z wiel- 
kich mocarstw posiada prawo veta w stosunku 
do kaZdej uchwaly Rady, nawet gdy jest stronq. 
oskarion
 w miedzynarodo
m konflikcie. Jalta 
ograniczyla przy tym veto mocarstw do spraw 
merytorycznych, wylq.czajq.c spod tej reguly spra- 
wy proceduralne. 
. Cala ta koncepcja zostala nieprzychylnie przy- 
Jeta przez tzw. male narody. W San Francist:o 
jednak zabraklo jednosci wsr6d Wielkiej Piq.tki 
w obronie przyznanego sobie pfzywileju. Wlir6d 
mocarstw powstala r6mlca zdail: Rosja wysunela 
kwestie interpretacyjnq.. 

wfianowicie Zwiq.zek Sowiecki uznal, ze w 
praktyce w Radzie Bezpieczefistwa nie ma wnios- 
k6w proceduralnych. gdyz wskutek donioslolici 
zagadniefi wniosek proceduralny nabiera charak- 
teru merytorycznego. Tak np. juz samo wprowa- 
dzenie sprawy pod obrady Becurity Oouncil jest 
dla Rosji zagadnieniem merytorycznym. W prak- 
tyce Rosja j;qda, aby wiel'kie mocarstwa mogly 
swym vetem uniemozliwie nawet dyskutowanie 
wni08ku, nawet rozpatrywanie skargi, nie m